Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekranizacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekranizacja. Pokaż wszystkie posty
Niezwykła podróż fakira, który utknął w szafie IKEA

Niezwykła podróż fakira, który utknął w szafie IKEA


Gdy otrzymałam propozycję recenzji książki „Niezwykła podróż fakira, który utknął w szafie IKEA” byłam niezwykle zaciekawiona, ale również podchodziłam do niej z lekką obawą. Cóż takiego autor może mi za serwować. Twórczość Romaina Puértolas’a była mi zupełnie obca więc zaczęłam się obawiać czy oby na pewno to był dobry wybór.


Na ogół jestem miłośniczką raczej mroczniejszej odsłony literatury, zatem można powiedzieć, że to był skok na głęboką wodę. A więc jak było? 


Nasz tytułowy fakir ląduje we Francji z podrobionym banknotem 100 Euro by w tamtejszym sklepie meblowym kupić wymarzone łóżko. Jak się okazuje łóżko dostarczone może być do sklepu następnego dnia rano, jednak jego cena niespodziewanie wzrosła. Jak na człowieka o magicznych zdolnościach przystało, nasz główny bohater zaczął pieniążki rozmnażać do kwoty pozwalającej na zakup, jednak noc musiał spędzić w salonie IKEA by następnego dnia wraz z wymarzonym zakupem udać się w drogę powrotną do Indii. I tu zaczynają się szalone przygody niezmiernie sympatycznego i przezabawnego hindusa Pooshyanoghart Ocoordhay (czyt. Poszytanoga Okurdę ). 


Nie będę zdradzać Wam fabuły, gdyż prawdopodobnie popsułabym Wam cała frajdę z czytania. Jeśli lubicie łatwą, niezobowiązującą i pełną humoru książkę to bez namysłu możecie sięgnąć po „Niezwykłą podróż fakira, który utknął w szafie IKEA”. Uśmiech z całą pewnością będzie często gościł na Waszej twarzy. Styl oraz forma jaką posługuje się Romain Puértolas jak najbardziej trafiły w moje gusta. Nie jest to książka, przy której się zmęczycie, a miałam w swojej karierze czytelniczej takie, które miały być komediami i nad którymi piały miliony, a według mnie były totalną klapą. Tu raczej nie możecie liczyć na rozczarowanie, wręcz przeciwnie, dobrą zabawa gwarantowana. 

W kinach od 20 lipca możecie oglądać ekranizację tej powieści. 

Pozdrawiam 
A.



Za egzemplarz recenzencki dziękujemy:





INFORMACJE O KSIĄŻCE 

Tytuł: Niezwykła podróż fakira, który utknął w szafie IKEA 
Autor: Romain Puértolas 
Data wydania: 14 stycznia 2015 
Gatunek: literatura współczesna 
Wydawnictwo: Sonia Draga 
Liczba stron: 240 

Ocena Księgozbioru: 
8/10
Droga

Droga


Cormac McCarthy uznawany jest za jednego z największych współczesnych amerykańskich powieściopisarzy. Jego realistyczny styl, często nawiązujący do surowych, bezkresnych terytoriów teksańsko-amerykańskiego pogranicza sprawił, że stał się również jednym z moich ulubionych autorów. Tę opinię dobitnie potwierdziła „Droga”, dzieło obok którego nie da się przejść obojętnie.

Świat w „Drodze” jest jednym z najbardziej ponurych i okrutnych, z pośród tych jakie do tej pory dane było mi poznać. Jak okiem sięgnąć, dookoła nie ma śladów żadnego życia. Jest natomiast pył, zgliszcza, szarość, ogołocone drzewa, puste drogi i opuszczone domy. Co dokładnie się stało, nie wiemy i możemy się tylko tego domyślać, ale nastąpiło nagle i definitywnie, zakończyło wszystko co do tej pory znaliśmy. 

"Ludzie zawsze myśleli o jutrze. Ja w to nie wierzyłem. Bo jutro nie myślało o nich. Nawet nie wiedziało, że są."


Jedną z pustych dróg podróżuje dwójka naszych bohaterów - ojciec i jego kilkuletni syn. Jedne z nielicznych osób, które przeżyły katastrofę. Pchają przed siebie na wpół sprawny wózek, wypełniony tym co może się przydać do przeżycia kolejnego dnia, z myślą aby nikogo na tej drodze nie spotkać. Taka pusta droga znaczy wiele, ponieważ w tym świecie, gdzie innego pożywienia niż stare konserwy lub inni ocaleni nie ma, dawno już zapomniano czym jest człowieczeństwo. 



W tułaczce do dającego nikłą nadzieje miejsca, poznajemy niezwykłą relację między ojcem i synem. Obaj są dla siebie wszystkim, co trzyma ich przy życiu. Mężczyzna mimo utraty sił i wiary, robi co może, aby dać chłopcu jakiekolwiek szanse na przeżycie. Chroni go przed śmiercią, ale jednocześnie wie, że zadana szybko, może być najlepszym darem. Pilnuje również aby w tych okrutnych czasach, jedynych jaki do tej pory poznał, nie zapomniał tego czym jest dobro. Dla chłopca ojciec jest całym światem. Zaszczepione w nim przez niego wartości, nie pozwalają mu przestać wierzyć, że gdzieś na tym pustkowiu są jeszcze ludzie, którzy chcą im pomóc i którym należy pomóc. Że jest jeszcze nadzieja. Jej brak wydaje się być straszniejszy niż śmierć.

"Czy ty jesteś bardzo odważny? - Średnio. - A co zrobiłeś najodważniejszego w swoim życiu? - (...) Wstałem dziś rano."


Osoby oczekujące wartkiej i zaskakującej fabuły w postapokaliptycznej scenerii mogą się srodze zawieść. To co stanowi o sile tej książki to nie opowiedziana historia, a ogromny ładunek emocji jaki ze sobą niesie i ciężar pytań jakie stawia autor w temacie człowieczeństwa. Pozwolę sobie zacytować fragment opinii Jacka Dukaja:
""Droga” to czarna jak węgiel elegia o tym kolorowym raju, w którym żyjemy, nie zdając sobie sprawy z naszego szczęścia."
Surowe, naturalistyczne, ale jednocześnie hipnotyczne i mające coś z poezji, opisy upadłego świata, są często przerażające i prawdziwie depresyjne. Jednocześnie mało jest tak pięknych rzeczy jak to przedstawione nam chłopięce serce i głęboka ojcowska miłość. Te niesamowicie realistyczne obrazy, jak mało które, poruszyły i moje serce. Po raz pierwszy też zdarzyło mi się kończyć książkę w drodze do pracy, ze łzami w oczach. Ciężko coś więcej napisać, ”Drogę” po prostu trzeba przeczytać.
"A my cały czas jesteśmy dobrymi ludźmi?, spytał
Tak. Jesteśmy dobrymi ludźmi.
I zawsze tak będzie?
Tak. Zawsze tak będzie.
Dobrze"

Pozdrawiam
T.



INFORMACJE O KSIĄŻCE 

Tytuł: Droga 
Autor: Cormac McCarthy
Data wydania: 10 marca 2008 
Gatunek: fantastyka 
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 268
Nagrody: Pulitzer Prize (2007)
Nominacje: FAW Best Books of the Year (2015)

Ocena Księgozbioru: 
10/10 


Wszystkie pieniądze świata

Wszystkie pieniądze świata


Zapewne część z Was słyszała o nowym filmie Ridleya Scotta „Wszystkie pieniądze świata” oraz głośnej sprawie związanej z tą produkcją, czyli zamianie aktorów grających jedną z głównych ról. Tego w historii kina chyba jeszcze nie grali. Tuż po zakończeniu realizacji filmu wybuchł głośny skandal dotyczący Kevina Spacey i wszystkie sceny z jego udziałem zostały nakręcone od nowa jednak tym razem w rolę J. Paula Getty wcielił się Christopher Plummer, którego podobno Scott od samego początku widział w tej roli, ale producenci upierali się przy Spaceym. I tak o to film zamiast pojawić się na srebrnym polskim ekranie w grudniu wszedł do kin pod koniec stycznia, a ja dzięki temu nim go zobaczyłam zdążyłam zapoznać się z książką o tym samym tytule. 

„Wszystkie pieniądze świata” Johna Pearsona to zapis historii kilkupokoleniowej rodziny Gettych wielokrotnie znajdujących się w ścisłej czołówce na listach najbogatszych ludzi świata. Wszystko zaczęło się od Georga Franklina Getty, który dał początek fortunie Gettych dzięki zyskom z boomu naftowego. Mimo iż George dorobił się niemałej fortuny to jego syn, J. Paul Getty stał się prawdziwym krezusem. Został okrzyknięty najbogatszym żyjącym Amerykaninem. Jeśli jednak zazdrościcie panu Getty jego miliardów to powiem szczerze nie ma czego. Duże pieniądze pociągnęły za sobą też duże nieszczęścia. 


Paul był bardzo oszczędnym człowiekiem, nie lubił niepotrzebnie wydawać pieniędzy. 
„Zwykle goście karmieni byli zwyczajnie, na przykład zapiekanką z wołowiną i ziemniakami. Oszczędzano na materiałach biurowych, na przykład koperty, jeśli było to możliwe, wykorzystywano powtórnie, zbierano gumki recepturki, papieru listowego starano się zużywać jak najmniej.” 
Był też człowiekiem kochliwym i skupionym na swoim jedynym celu, a mianowicie udowodnieniu swojemu nieżyjącemu już ojcu, że jest coś wart. Kierował się swoim własnym systemem wartości, w którym jego własne dzieci nabrały znaczenia dopiero w chwili, w której były w stanie włączyć się do budowania imperium Gettych lub wysokość okupu za ukochanego wnuka nie mogła przewyższać kwoty wolnej od podatku. Może tak właśnie robi się pieniądze, ale nie tak buduje się szczęśliwe relacje. Wielu członków rodziny Gettych zapłaciła wysoką cenę za przynależność do tego klanu. Oczywiście bycie Gettym miało też swoje uroki. Paul Junior uwielbiał krykieta, a miłością do niego zaraził go nikt inny jak sam Mick Jagger. 


„Wszystkie pieniądze świata” to naprawdę dobrze napisana biografia, która wciąga od pierwszej strony, ale jak wiadomo najlepsze scenariusze (i książki też) pisze samo życie. I choć czasem w głowie się nie mieści, że można tak postępować to jednak nie wiadomo jak my byśmy się zachowali dostając 1 milion dywidend co tydzień. 

Zaczęłam od filmu to i nim zakończę. Film jest tylko wyrywkiem z książki skupiającym się na jednym z jej rozdziałów dotyczącym porwania 16-letniego Paula III. Wiele rzeczy się „rozjeżdża”, ale jak wiadomo w filmie musi być wszystko bardziej: dramatycznie, emocjonująco, malowniczo i pouczająco o czym z resztą na końcu filmu jesteśmy poinformowani. 
Serdecznie zapraszam do czytania i oglądania. Kolejność dowolna choć ja osobiście preferuję #najpierwksiazkapotemfilm ;). 

Pozdrawiam 
K. 

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy:


INFORMACJE O KSIĄŻCE 

Tytuł: Wszystkie pieniądze świata 
Autor: John Pearson 
Data wydania: 24 stycznia 2018 
Gatunek: literatura faktu 
Wydawnictwo: HarperCollins Polska 
Liczba stron: 384 
Ocena Księgozbioru: 

8/10 

Gra o wszystko

Gra o wszystko


Jak to często w takich sytuacjach bywa, niedawana premiera filmu „Gra o wszystko” okazała się być dobrym pretekstem do ukazania się w naszym kraju również pierwowzoru historii, czyli książki pod tym samym tytułem. Jak możemy przeczytać w wielu materiałach reklamowych, bohaterką  jest Molly Bloom, kobieta znana w showbiznesie jako „Księżniczka Pokera”. Jednak zanim do tego doszło wiele rzeczy musiało po sobie nastąpić.

Molly miała szczęście urodzić się w bardzo dobrej rodzinie, gdzie ciężka praca i mocny kręgosłup moralny nikomu nie były obce. Gdy każdy z jej braci odniósł znaczący sukces, czy to sportowy czy naukowy, pochodzenie Molly stało się być jednocześnie jej przekleństwem. Presja jaką odczuwała, nakazała jej opuścić rodzinne gniazdo i szukać własnej drogi na szczyt. Takim sposobem przyszła „księżniczka” trafiła do Los Angeles.

Miasto Aniołów - pewnie nie ma na  świecie drugiego miejsca, które jednocześnie dawałoby  taką nadzieję, a z drugiej strony było tak bezlitosne. Molly wiedziała, że zasada „win or die”  tyczy się również jej i tylko ciężka praca może ją do czegoś doprowadzić. Tym sposobem zaczynając jako kelnerka w ekskluzywnych restauracjach, zdobywała kolejne znajomości i pięła się po szczeblach kariery. Mimo wyczerpania i ciągłego poniżania, zaciskała zęby i parła przed siebie, nie zapominając jednak o zasadach jakie wpoili jej do głowy rodzice. Osobisty urok i pracowitość, sprawiły, że została dopuszczona do współorganizowania ekskluzywnych, zamkniętych spotkań pokerowych. 


Uczestnikami tych spotkań były najważniejsze postacie showbiznesu jak Tobey Maguire czy Leonardo DiCaprio. Zadaniem Molly było przede wszystkim maksymalnie udobruchać każdego z graczy. Nikt nie mógł za dużo stracić (dlatego nie zapraszano zawodowców), liczyła się natomiast dyskrecja, prestiż (znane osobistości) i ekskluzywna obsługa (hotele, jedzenie, dziewczyny, szybka wypłata). Okazało się, że Molly do organizowania tego typu imprez oraz poruszania się w świecie sławy, pieniędzy, jak i na granicy prawa, jest po prostu stworzona, a specyficzni klienci mogą stać się źródłem niesamowitych dochodów. Jej życie zaczęło przypominać jedną wielką partię pokera, w której najtrudniejszą decyzją bywa ta o odejściu od stołu.

"Pragnęłam lepszego życia, wielkiej przygody, lecz nikt ot tak by mi tego nie podarował. Nie miałam tyle szczęścia co moi bracia. Czekałam na swoją szansę i coś mi mówiło, że w końcu ją dostanę. Przez myśl przemknęły mi proste, lecz głębokie słowa Alicji z książki Lewisa Carrolla:
„Mogłabym powiedzieć, kim byłam wczoraj, ale od tego czasu musiałam się już zmienić wiele razy”

Wiedziałam, że po dzisiejszym wieczorze już nigdy nie będę tą samą osobą co kiedyś."


Historia pokerowej księżniczki przypomina wiele innych historii z cyklu „od zera do milionera”, ale mimo to wzbudziła we mnie ciekawość. W dużej mierze dlatego, że to właśnie Molly Bloom jest autorką książki oraz głównym narratorem tej powieści. Jak sądzę dzięki temu dużo miejsca w książce poświęcone zostało różnym refleksjom i głębszym przemyśleniom. Dotyczą one podejmowanych przez Molly decyzji, oraz  sposobu działania i myślenia gwiazd, które gościła przy swoim stole. Dostrzega ich ułomność, bawi się nią i wykorzystuję. Jednocześnie z perspektywy czasu zauważa, że również ją nie ominęło uzależnienie od gry, mimo że nie uczestniczyła w niej osobiście. Zasady, którymi się kierowała, empatia, gdzieś powoli zanikają, za to pojawiają niepokój i ciągły brak spełnienia. Po raz kolejny możemy się przekonać, że wszystko ma swoją cenę. 


Większość książki poświęcona jest kolejnym pokerowym spotkaniom, wyjazdom i imprezom. Poznajemy nowych graczy, nowe miejscówki, doświadczamy kolejnych luksusów, w których główna bohaterka się pławi. Miałem nadzieję na bardziej rozbudowany wątek kryminalno-policyjny, (wszystko przez te trailery do filmu ;) dlatego też trochę się rozczarowałem, że został on potraktowany po macoszemu. Tym bardziej, że w sumie do tej pory nie rozumiem powodów „prawnych”, dla których cała historia skończyła się tak jak się skończyła.



To wszystko jest napisane, może nie w rewelacyjnym i trzymającym w napięciu, ale bardzo przystępnym stylu, tak że nawet laicy pokera powinni połapać się w wszelkiego rodzaju niuansach. Po lekturze nadal mam ochotę na zapoznanie się z wersją kinową i to chyba najlepiej świadczy o tej publikacji.

Pozdrawiam

T

P.S. Za zdjęcia dziękuję @ale.dzien, zapraszam do obserwowania profilu na instagramie.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy:



INFORMACJE O KSIĄŻCE

Tytuł: Gra o wszystko
Autor: Molly Bloom
Data wydania: 8 stycznia 2018
Gatunek: literatura faktu
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Liczba stron: 240

Ocena Księgozbioru:
6/10


Grzesznica [Premiera 31.01.2018]

Grzesznica [Premiera 31.01.2018]


Napisać dobry kryminał to naprawdę nie lada sztuka. Poprowadzić akcję tak, aby czytelnik nie domyślił się zbyt wcześnie rozwiązania, bał się a jednocześnie nie mógł oderwać się od książki potrafią nieliczni. 

Cora Bender to młoda żona i matka. Mieszka we własnym domu, pracuje w rodzinnej firmie. Czego chcieć więcej? Jednak Cora jest nieszczęśliwa, choć nie do końca sama rozumie dlaczego. Jest tak bardzo nieszczęśliwa, że postanawia popełnić samobójstwo. 





„Był gorący dzień na początku lipca, gdy Cora Bender zdecydowała się umrzeć” 

Po pierwszej nieudanej próbie podejmuje kolejną. W tym celu zmusza męża aby całą rodziną pojechali nad jezioro. Gdy już ma podjąć ostateczny krok nagle jej uwagę rozprasza muzyka i mężczyzna na kocu obok. Cora rzuca się na niego i na oczach wszystkich zabija nożem do obierania jabłek. 
Dlaczego spokojna, pozornie spełniona kobieta, zabija na plaży nieznajomego mężczyznę? Czy oszalała, a może miała jakiś powód? Detektyw zajmujący się tą sprawą nie chce przyjąć do wiadomości, że można tak po prostu zabić człowieka. Chce dociec prawdy, ale Cora nie zamierza mu jej wyjawić. 


„To była taka dobra historia. Aż do tego momentu!(…) Pozostali? Nie uświadamiała sobie, że tak powiedziała. (…) Nic jej nie przychodziło do głowy, a szef czekał na odpowiedź. Musiała być logiczna.” 
Bohaterka przy każdym przesłuchaniu między wiadrem kłamstw umieszcza ziarenko prawdy. Detektyw zbiera je skrupulatnie i układa w jedną całość a my razem z nim z przerażeniem odkrywamy kolejne elementy tej układanki.


„Grzesznica” to naprawdę dobrze napisany kryminał. Trzeba być czujnym, aby niczego nie przeoczyć i nie dać się wywieść w pole. Tu nie ma łatwych odpowiedzi. Wręcz przeciwnie, prawda jest niewygodna, a co gorsze bardzo rzeczywista co jeszcze bardziej przeraża i powoduje, że „włosy jeżą się na głowie”. Powiem Wam jednak szczerze, że trochę zmęczyły mnie te wszystkie kłamstwa, chciałam znać prawdę, ale nim to nastąpiło musiałam przebrnąć przez ocean brudu, który oblepia i nie daje zapomnieć, wciąga i brniesz dalej i dalej aż do końca. Czy trzeba jeszcze bardziej Was zachęcać? ;) 

Pozdrawiam
K.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy:
Podobny obraz

INFORMACJE O KSIĄŻCE 

Tytuł: Grzesznica 
Autor: Petra Hammesfahr 
Data wydania:31 stycznia 2018 
Gatunek: Thriller, sensacja, kryminał 
Wydawnictwo: Otwarte 
Liczba stron: 432 

Ocena Księgozbioru: 
8/10


Światło między oceanami

Światło między oceanami



Powiem szczerze, że nie maiłam pojęcia, o czym jest książka, gdy po nią sięgałam. Usłyszałam o filmie zrealizowanym na podstawie powieści i stwierdziłam, że chcę go obejrzeć, a jak już Wam kiedyś wspominałam u mnie kolejność jest ściśle ustalona i nie ma odstępstw od tej reguły, więc chciał nie chciał najpierw trzeba było przeczytać książkę ;).  





Akcja książki rozpoczyna się gdy Tom Sherborne po Wielkiej Wojnie wraca do Australii. Dwukrotnie odznaczony bohater wojenny nie może sobie poradzić z tym czego był świadkiem. Postanawia, że już nigdy w życiu nikogo nie skrzywdzi. Zostaje latarnikiem, bo w taki sposób może pomagać innym. Po kilku latach przyjmuje pracę na Janus Rock, niewielkiej, niezamieszkałej wyspie oddalonej o tysiące mil od zachodniego wybrzeża Australii. Przed objęciem nowego stanowiska Tom poznaje młodą dziewczynę – Izabel.
Życie na Janus nie jest łatwe. Jest tam Tom, latarnia i kilka zwierząt, które Tom hoduje. Raz na pół roku przybija łódź z dostawą. Pewnego razu razem z dostawą przychodzi list od Izabel. To jest początek ich miłosnej historii. Młodzi pobierają się i Izabel sprowadza się na wyspę.
Izz pragnie dziecka, niestety dwie ciąże kończą się poronieniem przy trzeciej rodzi martwego chłopca. Gdy obydwoje pogrążają się w żałobie do brzegów wyspy przybija łódź z martwym mężczyzną i żywym noworodkiem. Maleńką 3 miesięczną dziewczynką.
Tom musi podjąć ciężką decyzję. Czy zawiadomić policję i oddać dziecko czy może jednak je zatrzymać i ukoić swój ból?

Nie będę rozpisywać się o dalszych losach bohaterów. Mogę Wam zdradzić, że jest to bardzo poruszająca opowieść, zawierająca w sobie wielki ładunek emocjonalny, z którym ciężko jest sobie poradzić. Pokazuje nam jak trudno odmówić pokusie bycia szczęśliwym. Jak ciężko liczyć się z konsekwencjami naszych czynów. Jak łatwo jest podjąć złą decyzję i wreszcie jak drogo przychodzi za nią zapłacić. A płacą wszyscy nie tylko ci, którzy decyzję podejmowali.  
Pozdrawiam
K

INFORMACJE O KSIĄŻCE
Tytuł: Światło między oceanami



Autor: M.L. Stedman
Data wydania: 26 października 2016
Gatunek: literatura współczesna
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 432
Ocena Księgozbioru:

7/10
Marsjanin

Marsjanin



W trakcie lektury kolejnych książek, regularnie przychodzi taki moment gdy mam ochotę na coś zdecydowanie lżejszego i mniej wymagającego, gdzie krótka przerwa w czytaniu nie grozi cofaniem się o kilka rozdziałów J. Ostatnią taką lekturą był dla mnie „Marsjanin”, którego ekranizację jeszcze nie tak dawno mogliśmy podziwiać w kinie.



„Kilka dni temu był jednym z pierwszych ludzi którzy stanęli na Marsie. Teraz jest pewien, że będzie pierwszym, który tam umrze”

Te dwa zdania umieszczone na okładce bardzo dobrze nakreślają nam fabułę książki. Głównym bohaterem jest kosmonauta, który w wyniku wypadku podczas kosmicznej misji pozostaje sam jak palec na planecie Mars. Napięcie zaczyna rosnąć jeszcze bardziej gdy uświadamiamy sobie, że oprócz naszego bohatera, Marka Watneya, nikt o tym fakcie nie wie. Tak więc Mark zdany jest tylko na siebie i non stop będzie musiał walczyć o życie. Pamiętam, że ktoś zachęcając mnie do tej lektury, przyrównał ją do przygód Robinson Crusoe i było w tym sporo racji. Zaskakujące jest tylko to, że w tym porównaniu o wiele ciekawiej wypada historia Marsjanina, mimo iż mamy do czynienia z wielką, pustynią gdzieś w kosmosie a nie z tajemniczą, atrakcyjną, bezludną wyspą. 

Aby przeżyć na Marsie Mark potrzebował, dwóch rzeczy, które jednocześnie są największymi atutami książki. Pierwszą jest jego przeogromna wiedza z kilku dziedzin nauki (w końcu jest astronautą). Autor powieści, Andy Weir, w bardzo interesujący i zarazem zrozumiały sposób tłumaczy nam kolejne pomysły Marka na przeżycie. Zawiłości fizyki, chemii, biologii czy najnowszych technologii tłumaczone są precyzyjnie, a poznawanie ich daje naprawdę dużo frajdy. Poza tym cały czas mamy wrażenie, że to wszystko mogłoby się naprawdę wydarzyć, co dodatkowo podwyższa atrakcyjność historii. Można powiedzieć, że nasz bohater jest krzyżówką Robinsona Crusoe z bardziej realistyczną wersją MacGyvera.


Drugim atutem książki, a jednocześnie sposobem Marka na przeżycie jest przezabawny, typowo amerykański wisielczy humor i masa dystansu jaki nasz rozbitek ma do całej sytuacji. Można powiedzieć, że już na początku godzi się ze swoją śmiercią, a każdy następny dzień jest dla niego miłym zaskoczeniem. Narracja w dużej mierze prowadzona jest za pomocą pisanych przez Marka dzienników pokładowych. Czytając je a to mu współczujemy, a to wybuchamy śmiechem, boimy się o jego życie i znowu się uśmiechamy. Marka po prostu nie sposób nie lubić. Nie siedzi w miejscu, nie rozkleja się, ciągle walczy aby jak prawdziwy amerykański hero skopać tyłek wielkiej czerwonej planecie. Tak więc mimo że sytuacja nie jest lekka, to więcej napięcia jest chyba gdy narracja przenosi się do NASA, gdzie wszystko wydaje się być o wiele poważniejsze i trudniejsze.


Książka nie bez powodu zyskała dużą popularność. Jeśli ktoś oglądał film, to spokojnie może jeszcze do niej zajrzeć. Mimo ze ekranizacja jest nie najgorsza, to praktycznie nie ma w niej omawianych wcześniej, ciekawych, budujących klimat, szczegółów technicznych, które jak dla mnie są najważniejszym punktem tej powieści. Polecam jako bardzo dobry, lekki przerywnik.


Pozdrawiam
T

INFORMACJE O KSIĄŻCE
Tytuł: Marsjanin


Autor: Andy Weir
Data wydania: 19 listopada 2014
Gatunek: fantastyka, science-fiction
Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 384


Nominacje: Campbell (2015)
Ocena Księgozbioru:

8/10
Roland - Mroczna Wieża I

Roland - Mroczna Wieża I


Po ukończeniu wszystkich dotychczasowo wydanych części sagi „Pieśni lodu i ognia” rozpocząłem poszukiwania kolejnego świata, w który mógłbym wsiąknąć na dłuższy czas. Los chciał, że trafiło na „Mroczną Wieżę” Stephena Kinga. Co zabawne, w dużej mierze powodem wyboru była okładka z dwoma rewolwerami, która uświadomiła mi, że ta znana saga nawiązuje do westernu. A który facet nie chciał zostać za młodu rewolwerowcem? Rozstrzygającym argumentem było jednak to, że jest to saga zakończona. A po przygodach z „Grą o Tron” jestem już ostrożniejszy :)
„Człowiek w czerni uciekał przez pustynię, a rewolwerowiec podążał w ślad za nim”
To zdanie rozpoczyna historię z jaką mamy do czynienia i w sumie streszcza większość tego, co się w niej dzieje. Poznajemy ogarniętego chęcią zemsty rewolwerowca, jednego z ostatnich, który przemierza kolejne mordercze pustkowia, w pogoni za człowiekiem w czerni, z nadzieją odkrycia tajemnicy tytułowej mrocznej wieży. Wiemy, że świat wyglądał zupełnie normalnie zanim zaczął przypominać miejsce po zrzuceniu bomby atomowej. Pozostały w nim szczątki dawnej cywilizacji i technologii, ale nikt z żyjących nie pamięta ich historii lub przeznaczenia. Strach pisać jednak coś więcej bo bardzo łatwo można zdradzić szczegóły fabuły. Akcja rozwija się w dosyć wolnym tempie, a fakt, że wydarzenia poznajemy wyłącznie z  perspektywy Rolanda - głównego bohatera, po części się do tego przyczynia. W związku z tym mija trochę czasu zanim orientujemy się jakie zasady rządzą w tym oryginalnym uniwersum. Z początku wydaje się, że mamy do czynienia z westernem w świecie post-apo, ale im dalej w las tym więcej światów, elementów fantasty, mnóstwo zagadek i znaków zapytania. Co oczywiste, ponieważ jest to pierwsza część sagi, są to bardzo często pytania bez odpowiedzi. Z jednej strony jest to frustrujące, a trochę rozdmuchany, sztucznie wydłużający powieść styl Kinga, w tym nie pomaga. Warto jednak pamiętać, że tom ten pisany był 40 lat temu na początku kariery autora, gdy jeszcze budował on swój warsztat pisarski. Z drugiej strony, to nowe dla mnie uniwersum okazało się bardzo intrygujące i mimo wszystko ciekawość nakazywała mi brnąć dalej z bohaterem w tą pustynię, z mężczyzną w czerni na horyzoncie.



„[...] padał z nóg, a to, że żył, wynikało wyłącznie z przyzwyczajenia”
Ważnym elementem i również bardziej interesującym, są wszelkie retrospekcje, wspomnienia, które regularnie przeplatają się z teraźniejszymi wydarzeniami. Przede wszystkim dlatego, że skupiają się na ciągłym budowaniu rysu psychologicznego Rolanda, co tak naprawdę wydaje się być głównym tematem tej części. Poznajemy jego przeszłość, motywację czy osobowość, a daleko mu do jednobarwnych westernowych wzorów. Nie jest on nieskazitelny i ciężko go polubić, nawet gdy wydaje się nam, że poznajemy jego motywację. „Wydaje się” jest tu kluczowym zwrotem, bo chyba nawet Roland do samego końca dużo więcej o sobie jak i o mrocznej wieży nie wie.
„[...] wiedział, że najprawdopodobniej umrze. Nigdy nie spodziewał się, że do tego dojdzie, i było mu przykro”
Historia Kinga, mimo pewnych wad i w sumie bardzo prostej histori, zaintrygowała mnie. Daje się odczuć, że jest to tylko początek czegoś wielkiego i na pewno sięgnę po dalsze tomy. Zachęca do tego pięknie wyglądające nowe wydanie, w której opisywany pierwszy tom został po latach poprawiony i wzbogacony o świetne, bardzo mroczne opowiadanie „Siostrzyczki z Elurii” nawiązujące do przygód Rolanda. Ja kredyt zaufania Stephanowi dałem i na pewno podzielę się z Wami moją opinią na temat kolejnych tomów.
Pozdrawiam
T


INFORMACJE O KSIĄŻCE
Tytuł: Roland


Cykl: Mroczna wieża


Autor: Stephen King


Data wydania: 2002


Gatunek: fantasy


Wydawnictwo: Albatros


Liczba stron: 387
Ocena Księgozbioru:

7/10
Zwierzęta nocy

Zwierzęta nocy


Zapewne większość z nas słyszała o filmie „Zwierzęta nocy” Toma Forda, ale o tym, iż jest to film nakręcony na podstawie książki o tym samym tytule wie już troszkę mniej osób, a o tym, że książka została wydana po raz pierwszy w 1993 r. pod tytułem „Tony and Susan” wiedzą już chyba nieliczni. Gdy pojawiły się pierwsze zapowiedzi kinowe bardzo chciałam zobaczyć ten film, ale ponieważ okazało się, że jest to ekranizacja książki trzeba było ją najpierw przeczytać. Nie wiem jak Wy, ale ja tak mam - jeśli najpierw zobaczę film to niestety moja wyobraźnia zamyka się w zobaczonych obrazach i w żaden sposób nie chce już wyjść poza ich ramy.  Ale wracając do tematu.

Susan to czterdziestoparoletnia żona i matka trójki dzieci. To drugie małżeństwo Susan. Z pierwszym mężem rozstała się 25 lat wcześniej. Jej były mąż, Tony, całe swoje życie poświecił na to by zostać pisarzem. Właśnie skończył swoją pierwszą powieść i wysyła ją do naszej bohaterki, gdyż zawsze była jego najsurowszym krytykiem. Susan zaczyna czytać powieść, a my czytamy ją razem z nią. To bardzo ciekawy zabieg. Czułam się trochę jak w Matrioszce. Była książka, nad książką była Susan, a nad Susan ja, zaglądająca jej przez ramię i ponaglająca, bo powieść, którą czytała był z początku bardziej pasjonująca niż idylliczne z pozoru życie Susan. No właśnie z pozoru. Na początku Susan z pewnym sceptycyzmem, potem z rosnącym zainteresowaniem, a w końcu z niepokojem daje się wciągnąć w świat profesora matematyki Tony’ego i jego rodziny, których poukładany świat w ciągu jednej nocy zmienia się w koszmar. Książka, którą czyta staje się motorem do tego, aby nasza bohaterka przeanalizowała swoje dotychczasowe życie. Swoje relacje z byłym i obecnym mężem, swoją rolę w życiu i to co właściwie osiągnęła. Między czytanymi rozdziałami poznajemy jej rozterki, problemy i głęboko skrywane tajemnice.
To bardzo zabawne uczucie, bo tak naprawdę można powiedzieć, że przeczytało się dwie książki, gdyż „Zwierzęta nocy” czytane przez bohaterkę (taki tytuł nosi książka, którą napisał Tony) i „Zwierzęta nocy”, które czytamy my mogłyby stanowić dwa niezależne byty. Susan czyta thriller opowiadający o przemocy, żalu i zemście my natomiast czytamy dramat psychologiczny o niespełnieniu, poświęceniu i zdradzie. Natomiast niezaprzeczalnie z obu tych powieści można wyciągnąć jeden pewny wniosek - Karma is a b*tch ;)

No dobrze ja teraz spokojnie mogę obejrzeć film a Wam gorąco polecam książkę.
Pozdrawiam
K

INFORMACJE O KSIĄŻCE
Tytuł: Zwierzęta nocy



Autor: Austin Wright
Data wydania: 23 listopada 2016
Gatunek: literatura współczesna
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 400
Ocena Księgozbioru:

7/10
Copyright © 2014 Ksiegozbiór , Blogger
blog
blog