Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 10/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 10/10. Pokaż wszystkie posty
Mindhunter. Podróż w ciemność [PREMIERA DNIA 3 PAŹDZIERNIKA 2018]

Mindhunter. Podróż w ciemność [PREMIERA DNIA 3 PAŹDZIERNIKA 2018]


Chyba większość z Was, jeśli nie oglądała to chociażby słyszała o serialu „Mindhunter”. Mnie on wciągnął bez reszty, dlatego też, gdy zobaczyłam zapowiedź najnowszej książki Johna E. Daglasa i Marka Olshakera nie miałam najmniejszej wątpliwości, że musi ona trafić w moje ręce. Mam to szczęście, że mogę ją przeczytać przed oficjalną premierą, która już na początku października, i przedstawić Wam moje refleksje. 


Może zabrzmi to niezwykle dziwnie, ale mogę powiedzieć, że wychowałam się na programie 997, może, dlatego wszelkiego rodzaju thrillery są moimi ulubionymi gatunkami literackimi. Nie stronie również od literatury faktu, a z taką tu niewątpliwie będziecie mieć do czynienia. „Mindhunter. Podróż w ciemność” to opowieść lub relacja, osób biorących czynny udział w śledztwach, pokazująca jak profilowanie jest w stanie przybliżyć organa ścigania do znalezienia sprawcy zbrodni. Autorzy przytoczyli w swej książce szereg spraw z pierwszych stron amerykańskich gazet. Powiem szczerze, że przeraziła mnie ich ilość i okrucieństwo. Próbowałam sobie przypomnieć czy w naszym kraju równie często dochodzi do tego typu spraw, dotyczących seryjnych morderstw, i z lekką ulgą uznałam, że nie. Jednak, gdy zagłębiłam temat w Internecie okazało się, że w Polsce było 23 seryjnych morderców. To chyba niemało? 


Profilowanie to niełatwy zawód, pełen wyrzeczeń, i co by nie było spaczenia zawodowego, które w pewien sposób odbija się na życiu prywatnym tych ludzi. Trzeba wczuć się we wszystkie detale zbrodni, jak również spróbować myśleć jak zabójca czy gwałciciel. To nie jest obojętne dla psychiki żadnego człowieka. Trzeba umieć sobie z tym razić. 

Spotkałam się z zarzutem wobec tej książki, że jest niespójna i chaotyczna. Ja osobiście nie odniosłam tego wrażenia. Autorzy najpierw wprowadzają nas w tajniki pracy swojej niezwykłej grupy, później przechodzą do praktyki by przedstawić i nakreślić czytelnikowi jak można było się ustrzec przed tego typu atakami, oraz jak można po zachowaniu człowieka wywnioskować, że może on mieć coś na sumieniu. 


Jeśli liczycie, że będzie to książka podobna do kryminałów, jakie czytacie to na pewno nie. Jednak według mnie jest ona wata uwagi. Mi osobiście styl autorów odpowiada. Musimy brać pod uwagę, że nie są to pisarze władający barwnym językiem, lecz ludzie często muszący streścić akta sprawy w kilkunastu zdaniach. Do tego przetoczone historie to nie fikcja a rzeczywistość i to dość brutalna. Jak już wspomniałam wcześniej nie stronię od literatury faktu, więc konstrukcja czy styl również nie wzbudziły we mnie negatywnego odbioru. Wręcz przeciwnie jestem pod wielkim wrażeniem. 


Dlatego drogi czytelniku są również powody, dla których jest to lektura wręcz dla Ciebie. Zawiera wiele cennych porad jak uniknąć bycia ofiarą. Są dobrze opisane zasady bezpieczeństwa, które powinny znać również Twoje dzieci. Wiem, że żyjemy w Polsce, a nie w wielkiej Ameryce jednak i u nas wiele się dzieje, a świat nie jest wolny od ludzi o różnych patologicznych skłonnościach. Warto zapoznać się z przedstawionymi zasadami by być trudniejszym celem. 

Gorąco polecam Wam lekturę tej książki. Z cała pewnością spędzicie z nią niezapomniany czas.

Pozdrawiam
A.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy:



INFORMACJE O KSIĄŻCE 

Tytuł: Mindhunter. Podróż w ciemność 
Seria: Mindhunter 
Autor: John E. Daglas i Mark Olshaker 
Data wydania: 3 październik 2018 
Gatunek: Literatura faktu 
Wydawnictwo: Znak Literanova 
Liczba stron: 464 

Ocena Księgozbioru: 
10/10


Hobbit

Hobbit


Na początku tego roku mieliśmy okazję przedstawić wam pięknie wydany Atlas Tolkienowski (recenzja). Tymczasem do księgarni, ponownie dzięki wydawnictwu Zysk i S-ka, powędrowała reedycja pierwszego dzieła Tolkiena tj. „Hobbita”. Każdy powód aby zapoznać się z absolutnym klasykiem literatury fantasy jest dobry, tym lepszy gdy w pakiecie mamy piękne ilustracje autorstwa Alana Lee.

Zapewne większość z was bardzo dobrze zna historię przedstawioną w „Hobbicie”, ale dla formalności pozwolę sobie ją przypomnieć. 


Głównym bohaterem książki jest niziołek Bilbo Baggins. Jak to większość niziołków prowadzi on zwyczajne życie, szczęśliwego domatora, który swój mały domek nie zamieniłby na nic innego. Niespodziewanie odwiedza go gromada krasnoludów, na czele z czarodziejem Gandalfem. Wizyta nie jest oczywiście przypadkowa. Ta nietypowa drużyna doszła bowiem do wniosku, że to właśnie Bilbo Baggins będzie ich idealnie uzupełniał w wyprawie do Smoczej Góry, pradawnej siedziby krasnoludów, która została przejęta przez smoka Smauga. Ostatecznie, po wielu namowach, młody hobbit decyduje się zaryzykować i przystąpić do drużyny. Od tego momentu on i jego towarzysze wpadają w wir niekończących się przygód.


Myślę, że tym co najlepiej świadczy o „Hobbicie” jest to, jak się ta książka przez te 80 lat zestarzała. A prawda jest taka, że nie zestarzała się absolutnie wcale. Piękne, szczegółowe opisy świata Śródziemia, niezmiennie po dziś dzień poruszają wyobraźnię każdego, niezależnie od tego czy jest książkowym wyjadaczem, czy dopiero zaczyna swoją przygodę z książkami. Przygody jakie przeżywają nasi bohaterowie, wciągają od samego początku i nie puszczają do samego końca. Ponadto w przeciwieństwie do wielu innych książek fantasy jakie przez te lata powstały, „Hobbit” zawiera wiele wartościowych treści. To, że głównymi bohaterami są krasnoludy, gobliny czy elfy nie oznacza, że mamy do czynienia z kompletną bajką. Tak jak w najlepszych baśniach, zachowania czy decyzje poszczególnych postaci, są na tyle uniwersalne, że śmiało można je odnieść do naszego życia codziennego. 



Dzięki tym wszystkim zaletom „Hobbit” niezmiennie od lat jest dla mnie książką idealną. Historia nie jest może tak rozbudowana jak w trylogii „Władcy Pierścieni”, ale w połączeniu z odpowiednio prostszym językiem i lżejszym klimatem powoduje, że pozycja ta jest znakomitą propozycją dla młodszego czytelnika. 

Do tego dochodzą ilustrację stworzone przez Alana Lee. Jak dowiadujemy się z broszur reklamowych, były one podstawą dla twórców kinowej wersji Hobbita i trudno chyba się temu dziwić. Czy wypełniające w kolorze całe karty, czy mniejsze, czarno białe, świetnie wspomagają wyobraźnię i dodatkowo wydłużają jakże przyjemny czas lektury. Twarda oprawa z obwolutą i niezbędne mapki Śródziemia dopełniają całości.



Tak wydany „Hobbit” jest prawdziwą gratką, również dla stałych czytelników książek z uniwersum Śródziemia, a razem z poprzednimi reedycjami może stanowić bardzo eleganckie, półkowe trofeum :)

Na koniec zachęcamy wszystkich, którzy poznali już „Hobbita”,  do rozwiązania naszego quizu. Być może okaże się, że warto sobie co nieco przypomnieć ;)




Pozdrawiam
T.

P.S. Za zdjęcia dziękuję @ale.dzien, zapraszam do obserwowania profilu na instagramie.


Za egzemplarz recenzencki dziękujemy:




INFORMACJE O KSIĄŻCE

Tytuł: Hobbit
Autor: J.R.R Tolkien
Data wydania: 12 lutego 2018
Gatunek: fantastyka, fantasy
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 304
Ocena Księgozbioru:

10/10



Droga

Droga


Cormac McCarthy uznawany jest za jednego z największych współczesnych amerykańskich powieściopisarzy. Jego realistyczny styl, często nawiązujący do surowych, bezkresnych terytoriów teksańsko-amerykańskiego pogranicza sprawił, że stał się również jednym z moich ulubionych autorów. Tę opinię dobitnie potwierdziła „Droga”, dzieło obok którego nie da się przejść obojętnie.

Świat w „Drodze” jest jednym z najbardziej ponurych i okrutnych, z pośród tych jakie do tej pory dane było mi poznać. Jak okiem sięgnąć, dookoła nie ma śladów żadnego życia. Jest natomiast pył, zgliszcza, szarość, ogołocone drzewa, puste drogi i opuszczone domy. Co dokładnie się stało, nie wiemy i możemy się tylko tego domyślać, ale nastąpiło nagle i definitywnie, zakończyło wszystko co do tej pory znaliśmy. 

"Ludzie zawsze myśleli o jutrze. Ja w to nie wierzyłem. Bo jutro nie myślało o nich. Nawet nie wiedziało, że są."


Jedną z pustych dróg podróżuje dwójka naszych bohaterów - ojciec i jego kilkuletni syn. Jedne z nielicznych osób, które przeżyły katastrofę. Pchają przed siebie na wpół sprawny wózek, wypełniony tym co może się przydać do przeżycia kolejnego dnia, z myślą aby nikogo na tej drodze nie spotkać. Taka pusta droga znaczy wiele, ponieważ w tym świecie, gdzie innego pożywienia niż stare konserwy lub inni ocaleni nie ma, dawno już zapomniano czym jest człowieczeństwo. 



W tułaczce do dającego nikłą nadzieje miejsca, poznajemy niezwykłą relację między ojcem i synem. Obaj są dla siebie wszystkim, co trzyma ich przy życiu. Mężczyzna mimo utraty sił i wiary, robi co może, aby dać chłopcu jakiekolwiek szanse na przeżycie. Chroni go przed śmiercią, ale jednocześnie wie, że zadana szybko, może być najlepszym darem. Pilnuje również aby w tych okrutnych czasach, jedynych jaki do tej pory poznał, nie zapomniał tego czym jest dobro. Dla chłopca ojciec jest całym światem. Zaszczepione w nim przez niego wartości, nie pozwalają mu przestać wierzyć, że gdzieś na tym pustkowiu są jeszcze ludzie, którzy chcą im pomóc i którym należy pomóc. Że jest jeszcze nadzieja. Jej brak wydaje się być straszniejszy niż śmierć.

"Czy ty jesteś bardzo odważny? - Średnio. - A co zrobiłeś najodważniejszego w swoim życiu? - (...) Wstałem dziś rano."


Osoby oczekujące wartkiej i zaskakującej fabuły w postapokaliptycznej scenerii mogą się srodze zawieść. To co stanowi o sile tej książki to nie opowiedziana historia, a ogromny ładunek emocji jaki ze sobą niesie i ciężar pytań jakie stawia autor w temacie człowieczeństwa. Pozwolę sobie zacytować fragment opinii Jacka Dukaja:
""Droga” to czarna jak węgiel elegia o tym kolorowym raju, w którym żyjemy, nie zdając sobie sprawy z naszego szczęścia."
Surowe, naturalistyczne, ale jednocześnie hipnotyczne i mające coś z poezji, opisy upadłego świata, są często przerażające i prawdziwie depresyjne. Jednocześnie mało jest tak pięknych rzeczy jak to przedstawione nam chłopięce serce i głęboka ojcowska miłość. Te niesamowicie realistyczne obrazy, jak mało które, poruszyły i moje serce. Po raz pierwszy też zdarzyło mi się kończyć książkę w drodze do pracy, ze łzami w oczach. Ciężko coś więcej napisać, ”Drogę” po prostu trzeba przeczytać.
"A my cały czas jesteśmy dobrymi ludźmi?, spytał
Tak. Jesteśmy dobrymi ludźmi.
I zawsze tak będzie?
Tak. Zawsze tak będzie.
Dobrze"

Pozdrawiam
T.



INFORMACJE O KSIĄŻCE 

Tytuł: Droga 
Autor: Cormac McCarthy
Data wydania: 10 marca 2008 
Gatunek: fantastyka 
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 268
Nagrody: Pulitzer Prize (2007)
Nominacje: FAW Best Books of the Year (2015)

Ocena Księgozbioru: 
10/10 


Ocalałe [Premiera 14 luty 2018]

Ocalałe [Premiera 14 luty 2018]

„Quincy przyspieszyła kroku. Zakrwawione ramiona same wyciągały się do przodu, jakby to mogło przybliżyć ją do nieznajomego. Ruch sprawił, że bark dziewczyny przeszył ostry ból. Nie wypełnił luk w jej pamięci, lecz wraz z nim spłynęło zrozumienie. Myśl tak potworna, że musiała być prawdziwa. Tylko ona ocalała. Pozostali zginęli”. 

Ocalałe to trzy kobiety Lisa, Sam i Quincy. Każda z nich przeżyły jakąś masakrę. Każda nosi brzemię tragedii, ale stara się ułożyć swoje życie na nowo. Lisa pomaga potrzebującym i poturbowanym przez los, Samantha zapada się pod ziemię i nikt nie wie co się z nią dzieje. 



Gdy poznajemy Quincy mija dziesięć lat od masakry w Pine Cottage. Wydaje się, że poradziła sobie nie tylko z piętnem „Ocalałej”, ale również z traumatycznymi przeżyciami. Ma narzeczonego, prowadzi bloga. Od czasu do czasu spotyka się z Coopem policjantem, który uratował ją z Pine Cottage. Jednak wiadomość o śmierci Lisy wzbudza u Quincy strach i niedowierzanie. Jak tak silna kobieta mogła zrobić coś takiego? Zastanawia ją czemu targnęła się na własne życie. Pewnego dnia na progu jej mieszkania zastaje Sam, która wyszła z ukrycia po tragicznych wiadomościach dotyczących Lisy. Quincy jest ufna jednak jej narzeczony ma mieszane uczucia w stosunku do nowej znajomej. Samantha w dziwny sposób manipuluje Quincy, która daje się w ciągnąć w intrygi i sprawdziany. Jakie są zamiary Sam i czy Quincy jest bezpieczna? 


„Ocalałe” to doskonały thriller, który wciąga od pierwszych stron i nie sposób odłożyć go na półkę. Jest mi niezmiernie miło, że Wydawnictwo Otwarte dało mi szanse przeczytać go przed premierą. Z całą pewnością mogę stwierdzić, że ta pozycja będzie długo nr 1 na mojej liście bestselerów 2018 roku. Nie dziwi mnie również fakt, że przełożenie premiery tej książki z sierpnia na luty wzbudziło takie zaskoczenie i rozczarowanie czytelników, gdyż opinie dostępne w sieci skutecznie podsycają zainteresowanie. 


Riley Sager w swojej książce bardzo umiejętnie buduje napięcie. Byłam przekonana, że udało mi się rozwikłać zagadkę i sądziłam, że autorce nie uda się mnie zaskoczyć. Jednak byłam w błędzie. To co robi z czytelnikiem jest po prostu niewiarygodne. Ta mieszanka uczuć jest wręcz powalająca i nie do opisania słowami. Tym tak naprawdę powinien cechować się dobry thriller. Co do samej postaci głównej bohaterki to jest to postać, która może budzić skrajne emocje u czytelnika od irytacji, przez zrozumienie, po współczucie. To również sprawia, że staje się ona bardziej ludzka i prawdziwa. Nikt z nas nie jest wiecznie rozważny i pragmatyczny znacznie częściej kierujemy się uczuciami. 


Nie wiem czy powinnam dodawać coś więcej. Dla mnie ewidentny nr 1. Nie wyobrażam sobie również, że należycie do tych osób, które nie przeczytały tej książki. 

Pozdrawiam
A.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy:
Podobny obraz
INFORMACJE O KSIĄŻCE 

Tytuł: Ocalałe 
Autor: Riley Sager 
Data wydania: 14 luty 2018 
Gatunek: thriller, kryminał, sensacja
Wydawnictwo: Otwarte 
Liczba stron: 432
Nominacje: Książka Roku Lubimycztac.pl (2018)

Ocena Księgozbioru: 

10/10 


Morderstwa w Somerset

Morderstwa w Somerset


Anthony Horowitz jest angielskim pisarzem i scenarzystą. Za scenariusz do serialu Detektyw Foyle otrzymał nagrodę BAFTA. Horowitz jest również autorem m.in. serii "Księga Pięciorga" oraz bestsellerowego cyklu o nastoletnim detektywie Aleksie Riderze.

Muszę się Wam przyznać, że „Morderstwa w Somerset” są moją pierwszą pozycją wydawniczą tego autora, ale po lekturze stanowczo mogę stwierdzić, że nie ostatnią.

Bardzo podoba mi się, że książka napisana jest w sposób zupełnie odmienny od wszystkich czytanych przeze mnie do tej pory. „Morderstwa w Somerset” to właściwie dwie połączone powieści kryminalne.



Pierwsza część to śledztwo prowadzone w latach pięćdziesiątych XX wieku przez Attcusa Pünda pisana niewątpliwie w pięknym klimacie. Jest przemyślana i dopracowana w każdym detalu. Śledztwo prowadzone przez Attcusa Pünda cofa nas do pięknej epoki starej Anglii „bez telefonów komórkowych, komputerów, zaawansowanych technik kryminalistycznych, bez natychmiastowego dostępu do informacji”. Dzięki temu już po pierwszych kilu stronach książka wciągnęła mnie bez reszty. Morderstwo, zagadka oraz intrygi to kryminał wprost wyciągnięty z epoki Herkulesa Poirota. Nie bez znaczenia jest fakt, że Horowitz jest scenarzystą gdyż dzięki temu doskonale opisuje nie tylko powiązania międzyludzkie, ale i otoczenie, doskonale gra słowem. Nic nie jest tu przypadkowe. Jest to prawdziwe arcydzieło i niewątpliwie ta część to również rewerans w stronę twórczości mistrzyni kryminału Agathy Chistie.

Jeżeli chodzi o śledztwo prowadzone przez Suzan, które stanowi drugą część książki to prowadzone jest ono we współczesnych realiach. Tu również mamy wiele odnośników do twórczości mistrzyni kryminału szczególnie przez nawiązanie bezpośrednio do jej książek.


Nie będę zdradzać Wam fabuły, bo naprawdę warto poznać „Morderstwa w Somerset” samemu. Mogę zdradzić jedynie tyle, że książka, choć specyficzna w swojej formie, jest fascynująca. Nie przypomina aktualnie wydawanych kryminałów z litrami krwi na każdej stronie. Dzięki „Morderstwom w Somerset” można bardzo miło spędzić czas, samemu pobawić się w detektywa i spróbować rozwikłać zagadkę morderstw. Po tej lekturze powinnam mocno zweryfikować swoje oceny do wcześniej przeczytanych książek. Jedno jest pewne nie łatwo będzie jej dorównać. 

Na koniec nie mogę nie pochwalić wydawnictwa za naprawdę piękną mieniącą się okładkę, która klimatem i treścią odwzorowuje wszystko, co znajdziemy w książce. 

Pozdrawiam i życzę miłej lektury o chciwości, bezlitosnej ambicji i morderstwie. 

A.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy:




INFORMACJE O KSIĄŻCE:

Tytuł: Morderstwa w Somerset
Autor: Anthony Horowitz
Data wydania: 26 września 2017
Gatunek: thriller, sensacja, kryminał
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 544

Ocena Księgozbioru:

10/10



[PRZEDPREMIEROWO] Lab Girl

[PRZEDPREMIEROWO] Lab Girl



W szkole nie przepadałam za lekcjami biologii. Niezbyt interesujące, suche fakty oraz nie dość dobrze wyjaśnione mechanizmy nie bardzo przemawiały do mojego młodego umysłu. Gdyby w tamtym czasie wpadła mi w ręce książka „Lab girl”, myślę, że byłoby nam z biologią dużo bardziej po drodze.

„Lab girl” to autobiografia Anne Hope Jahren amerykańskiej geochemik i geobiolog, znanej z prac z wykorzystaniem analizy stabilności izotopów w celu analizy lasów kopalnianych pochodzących z Eocenu. Laureatki wielu prestiżowych nagród w tej dziedzinie. Jej książka „Lab Girl” (2016) została okrzyknięta zarówno jako „osobisty pamiętnik i pean dla świata przyrody”, jak i literacka fuzja pamiętnika i nauki. (powyższe informacje pochodzą ze strony Wikipedia.org).




Ojciec Hope wykładał podstawy fizyki i nauki o Ziemi w college’u przygotowawczym w Minnesocie, dzięki czemu dziewczynka właściwie wychowała się w laboratoriom. Tam czuła się swobodnie, to był jej azyl, jej królestwo. Znacznie lepiej czuła się w laboratorium niż w domu.

„Emocjonalny dystans między członkami skandynawskich rodzin jest czymś, co zaczyna się we wczesnym dzieciństwie i jest codziennie „pielęgnowane”.(…) Mama zawsze chodziła nadąsana, a ja nigdy nie potrafiłam pojąć, dlaczego. Z charakterystycznym dla dziecka egocentryzmem myślałam, że to przez coś co powiedziałam lub zrobiłam.(…)Mimo, że rozpaczliwie chciałam być podobna do ojca, wiedziałam, że mam być przedłużeniem mojej niezniszczalnej matki: poprawką, która miała urzeczywistnić życie, na które zasługiwała i które powinna była wieść.”

Hope skończyła o rok wcześniej liceum i poszła na studia na Uniwersytecie Minnesoty. Zaczęła od studiów literaturoznawczych, ale bardzo szybko odkryła, że to jednak nauki przyrodnicze są jej przeznaczeniem.

„Ludzie są jak rośliny: rosną w stronę światła. Wybrałam nauki przyrodnicze, ponieważ dawały mi to, czego potrzebowałam: dom w dosłownym tego słowa znaczeniu, czyli z definicji bezpieczne miejsce.” 

Jej życiowym celem stało się posiadanie własnego laboratorium, takiego jakie miał jej ojciec. I właśnie o tym jest ta książka o urzeczywistnianiu własnych marzeń. Czasami nie jest to proste, czasami bardzo zabawne. Okazuje się, że  życie „nerda” potrafi być fascynujące jakkolwiek pełnie wyrzeczeń i poświecenia.


Ta książka to fenomenalna opowieść o życiu, miłości i przyjaźni, a wszystko to jest tłem dla obszernego i niesamowicie wciągającego wykładu z geobiologii prowadzonego przez fantastycznego naukowca i cudownego wykładowcę.  

„Każde ziarenko soli w solniczce ma kształt idealnej kostki, jeśli przyjrzeć się mu w powiększeniu. Gdyby to samo ziarenko zmielić na drobny proszek, to uzyskamy miliony jeszcze mniejszych kostek o doskonałych kształtach.”

Dodatkowo autorka chce swą książką zwrócić naszą uwagę na problem ochrony środowiska, które obecnie eksploatujemy do granic możliwości za co w niedługiej przyszłości przyjdzie nam słono zapłacić.  

„(…)każdego roku, od 1990, produkujemy ponad osiem miliardów nowych pniaków ściętych. Jeśli dalej w tym tempie ścinać będziemy zdrowe drzewa, w niecałe sześć lat z każdego drzewa na Ziemi zostanie suchy kikut.”


Pozdrawiam
K. 

 Za egzemplarz recenzencki dziękujemy:

Zdjęcia wykonano dzięki uprzejmości Muzeum Zamku i Szpitala Wojskowego na Ujazdowie. http://szpitalujazdowski.pl/muzeum


INFORMACJE O KSIĄŻCE

Tytuł: Lab girl. Opowieść o kobiecie naukowcu, drzewach i miłości
Autor: Hope Jahren
Data wydania: 20 października 2017
Gatunek: biografia, autobiografia, pamiętnik
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Liczba stron: 432


Ocena Księgozbioru:
10/10


Kiedy śpią anioły

Kiedy śpią anioły


„On mnie kopał, a ona patrzyła, wycierając ten pieprzony talerz pieprzoną ścierą. To bolało bardziej niż te kopniaki!”

Długo zastanawiałam się, co napisać. Tym razem recenzja książki nie przychodzi mi łatwo, bo myśli wciąż kołaczą się w głowie. Wiem jedno czy ją wam polecić czy nie, ale do tego jeszcze dojdziemy. 

Autor książki „Kiedy Śpią anioły” z zawodu jest psychologiem klinicznym i terapeutą w nurcie psychodynamicznym. Uwielbia słuchać ludzi, oraz uwielbia, jak sam mówi, godzinami stać przy garach. Wszystko to da się wyczytać również z kart książki, gdyż przemyca w niej zarówno gotowanie jak i psychoterapię.

Teraz może trochę o książce.

Bohaterem jest Rafał młody chłopak, który w rodzinnym domu niestety nie zaznał ciepła domowego ogniska. Wręcz przeciwnie. Sadystyczny ojciec, oraz wycofana, zastraszona matka to codzienność młodego chłopaka. Każdy powód jest dobry by rozładować emocje na synu. Ojciec często bije Rafała bez opamiętania praktycznie do nieprzytomności. Po kolejnym skatowaniu młody trafia do szpitala. Tym razem odnajduje go szczęście, gdyż znajduje wyciągniętą dłoń, która pomaga mu wyrwać się z objęć ojca – kata. Poznaje miłość swojego życia, jednak wcześniejsze doświadczenia wyniesione z domu rodzinnego powodują, że Rafał sam zaczyna niszczyć fantastyczną relację ze swoim partnerem.

Nie będę ukrywać, że książka jest FANTASTYCZNA!!!! Napisana jest doskonale, a dotyka naprawdę ciężkich tematów, jakimi jest trauma, upokorzenia, molestowanie seksualne, jak również przemoc fizyczna, szukanie własnej seksualności. Tematyka poruszana w książce nie należy do najłatwiejszych, ale nie ma się co obawiać. Pan Tomasz doskonale poradził sobie z przedstawieniem nam Rafała, jego stanu ducha, jego myśli, jego świata. Książka napisana jest z niezwykłą lekkością, co niewątpliwie jest zasługą dobrego pióra autora, który również nie stroni od dobrego humoru. Dzięki tej historii możemy doskonale zrozumieć jak wydarzenia z przeszłości kładą się cieniem na późniejszym życiu. Jedno przeraża mnie najbardziej jako matkę, że książka pisana jest na podstawie przeżyć jednego z pacjentów autora, który zgodził się na opublikowanie swojej historii.

Na pewno wiele zyskałam dzięki tej książce jako osoba, jako matka, jako przyjaciółka. Słowa autora zawarte we wstępie na długo zostaną w moje pamięci:

„Droga mamo lub drogi tato, nie zmienisz orientacji seksualnej swojego dziecka, ale nie pozwól, aby homofobia wyrwała z Twoich dłoni drogowskaz, bo przecież taka jest twoja rola – bycie dla swojej pociechy drogowskazem do przystanku „szczęście”. Jeśli pozwolisz na to, w sposób masywny odbije to piętno na waszych wzajemnych relacjach w przyszłości. Każde dziecko, bez względu na to czy jest hetero – czy homoseksualne, potrzebuje jednego uczucia – twojej miłości, drogi czytelniku”.

Wam gorąco polecam, a Panu Tomaszowi dziękuję za lekcję życia.


Pozdrawiam

A.


DZIĘKUJEMY SERDECZNIE AUTOROWI ZA MOŻLIWOŚĆ RECENZOWANIA KSIĄŻKI


INFORMACJE O KSIĄŻCE
Tytuł: Kiedy śpią anioły
Autor: Tomasz Ziubiński
Data wydania: wrzesień 2017
Gatunek: literatura faktu
Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza HDJiH
Liczba stron: 387


Ocena Księgozbioru:

10/10
Słowo na A

Słowo na A



Dziś jest 2 kwietnia, czyli Światowy Dzień Świadomości Autyzmu. Z tego względu wspierając różne inicjatywy i chcąc przybliżyć niektóre kwestie Wam jako naszym Czytelnikom sięgnęliśmy po publikacje „Słowo na A”.

„Słowo na A” to jak dla mnie fantastyczna opowieść ojca zwana przez znawców literaturą faktu. Autorem jest Nikodem „Niko” Sadłowski, który od jedenastu lat mieszka w Wielkiej Brytanii. Jest ojcem autystycznego Maksa i neurotypowejLivii. Można powiedzieć, że jest raczkującym youtuberem, który stara się przybliżyć ludziom autyzm.

Od dziecka miał styczność z niepełnosprawnością i związaną z tym odmiennością gdyż wychowywali go niesłyszący rodzice. W swoim życiu nie stronił od używek. W pewnym momencie zdał sobie sprawę, że musi odbić się od dna, które było już bardzo blisko. Wyemigrował do Szkocji. Można powiedzieć, że wszystko powoli zaczynało się układać gdyż wraz z żoną oczekiwali narodzin syna. Jednak uniespełna dwuletniego Maksazdiagnozowano autyzm. Moment otrzymania diagnozy to dla niego jak dla każdego rodzica było zderzeniem ze ścianą. W głowie kłębiły się setki tysięcy myśli i uczuć. Pierwsze zawsze następuje załamanie, złość, rozpacz, wyparcie. Zagłębiając się w inne książki o podobnej tematyce jak również przez kontakt z rodzicami dzieci o podobnym problemie wiem, że u niektórych rodziców etap ten jest rozciągnięty w czasie. Często towarzyszy temu depresja, nerwica, czasem również nadużywanie alkoholu co związane jest z niemożnością poradzenia sobie z tą sytuacją. Gdy w końcu dochodzi do pogodzenia się z diagnozą, rozpoczyna się nowy etap - walka.

Nikodem w swojej książce przedstawia nam odmiany autyzmu, problemy w zadawałoby się prostej sferze jaką jest jedzenie, czy komunikacja. W doskonały sposób przedstawia słodko – gorzką codzienność, gdyż wiadomo, że są takie dni, gdy żyje się zupełnie przyzwoicie. Chyba najbardziej przykro czyta się jednak o odrzuceniu przez znajomych. O tym, że zamiast wspierać „przyjaciele”, ale czasem i bliska rodzina, unikają kontaktu, przez co więzi zaczynają się poluźniać. Niestety nie każdy jest w stanie zrozumieć oraz być wypełni tolerancyjnym dla różnego typu zachowań, które dla „zdrowych” ludzi są nie do końca akceptowalne.

„W życiu każdego rodzica autystycznego dziecka są dni pełne rozpaczy. Nie raz zastanawiałem się, co mógłbym zrobić, by zmienić Twój świat Synu. Bezsilność to uczucie, które gości u nas niemal każdego dnia, ale według mnie ważne jest, by nie trwać w tej bezsilności.”

Odbiegając trochę od recenzji, ale nadal pozostając w temacie chciałabym nawiązać do wpisu na ohme.pl pani AnikiZadylak znalezionego gdzieś na FB. Doskonały artykuł o tym jak tak naprawdę ludzie postrzegają rodziców niepełnosprawnych dzieci „Cześć, jestem mamą niepełnosprawnego dziecka. Powiem ci dziś, co o mnie sądzisz, choć w ogóle mnie nie znasz”. Oto krótki cytat:

„Oceniasz mnie gorzkimi słowami, ze widocznie nie jest tak źle, skoro mój syn sam powłóczy jeszcze nogami, na których ma trampki za 150 zł (...) Zaproszę cię na chwilę do siebie. Wejdź, to pokój mojego syna. CO się stało? Nie widziałeś nigdy 18-latka ważącego 39 kilogramów i podpiętego pod butle z tlenem? Czemu odwracasz wzrok (…)”.

Artykuł pokazuje jak pobieżnie ocenia się ludzi i ich sytuację bardzo często krzywdząc drugą osobę.

Wracając do naszej książki to bardzo podobało mi się, w jaki sposób Nikodem Sadłowski przekazuje swojemu odbiorcy, czego tak naprawdę nie powinno mówić się rodzicom dzieci autystycznych. To ważny aspekt.Umoralnianie lub dawanie „dobrych rad” wzbudza raczej odwrotne reakcje od zamierzonych. Porównywanie niepełnosprawnego dziecka do dzieci zdrowych nie jest dobrym pomysłem.

Książka, jak chyba każda dotycząca choroby, niepełnosprawności czy też walki o zdrowie wzrusza i skłania do przemyśleń. Jest to książka, którapomaga tak naprawdę zrozumieć, z czym boryka się dziecko oraz jego otocznie.

Jeżeli nie wiesz, co to autyzm ta książka jest dla Ciebie. Doskonale wprowadzi Cię w świat dzieci i rodziców codziennie borykających się z tym zaburzeniem. Jeżeli sam borykasz się z tym problemem zaburzenia jakim jest autyzm to ta książka również jest dla Ciebie. Poczujesz, że nie jesteś sam, że Twoich ciężkich dni nie przeżywasz sam.

Jeżeli tematykę dzieci z autyzmem chcielibyście zgłębić serdecznie polecam również książkę lub film - „Opowieść ojca. Przez mongolskie stepy w poszukiwaniu cudu” Ruperta Isaacsona.

Pozdrawiam serdecznie i życzę miłej lektury. A i nie zapominajcie w Światowy Dzień Świadomości Autyzmu ubieramy się na niebiesko w solidarności z osobami autystycznymi i ich rodzicami.

A


I
NFORMACJE O KSIĄŻCE
Tytuł: Słowo na A


Autor: Nikodem Sadłowski
Data wydania: 28 października 2016
Gatunek: literatura faktu
Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Harmonia
Liczba stron: 208
Ocena Księgozbioru:

10/10
Copyright © 2014 Ksiegozbiór , Blogger
blog
blog