Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nominacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nominacje. Pokaż wszystkie posty
Zmierzch Tudorów

Zmierzch Tudorów


„Zmierzch Tudorów” to już kolejny a zarazem ostatni tom cyklu Tudorowskiego traktującego o kobietach tego rodu. Jak uprzednio wydane „Trzy siostry, trzy królowe” i tu mamy do czynienia z trzema bohaterkami. Tym razem są to siostry Grey. Joanna, Katarzyna i Maria. Autorka każdej z nich z osobna poświęca czas. 

Choć początkowe losy sióstr, właściwie jakby pisane przez kalkę, za sprawą ich różnych charakterów kończą się zgoła odmiennie.



Najstarsza Joanna, której tragiczne losy przewinęły się już w powieści „Błazen królowej” to młoda kobieta, która zmanipulowana, a następnie zdradzona przez własnego ojca nie jest niczym więcej niż marnym pionkiem w grze o władzę.

Katarzyna, która próbuje zawalczyć o swoje prawo do miłości, a także korony Anglii, płaci za to równie wysoka cenę jak jej starsza siostra. 

Maria, niewielka wzrostem, bo zaledwie studwudziestocentymetrowa, za to wielka duchem, jako jedyna z sióstr, stawia na swoim, choć również nie bez konsekwencji. 

Przez to, że siostry Gray były spokrewnione zarówno z Marią jak i Elżbietą Tudor ich życie to ciągła niepewność. Nigdy nie wiadomo kiedy są w niebezpieczeństwie, a kiedy okażą się być przyszłością narodu, szczególnie za rządów humorzastej, zazdrosnej i małostkowej Elżbiety Tudor, która najchętniej widziałaby swych krewniaków pod kluczem lub w grobie.


Po lekturze wszystkich części muszę powiedzieć, że niestety nie jest to najbardziej porywająca powieść tego cyklu. Mimo iż z jednej strony fascynująca to jednak z drugiej zbyt rozwleczona i zawierająca zbyt wiele powtórzeń. Jest jednak niezaprzeczalnie domknięciem historii kobiet z rodu Tudorów, jak również dopełnieniem książki o Elżbiecie, która pokazana oczami innych wydaje się jeszcze bardziej demoniczna i niestabilna niż po lekturze „Kochanka dziewicy”. 

Fanów zapewne nie muszę przekonywać, a tych którzy jeszcze nie mieli okazji serdecznie zapraszam do sięgnięcie po cały cykl. 

Pozdrawiam
K.

INFORMACJE O KSIĄŻCE 

Tytuł: Zmierzch Tudorów 
Autor: Philippa Gregory
Data wydania: 19 września 2018 
Gatunek: historyczna
Wydawnictwo: Książnica

Liczba stron: 522 


Nominacje: Książka Roku Lubimycztac.pl (2018)



Ocena Księgozbioru: 

7/10
Łowca posagów

Łowca posagów


Większość z Was pewnie już zauważyła, że jestem wielką fanką powieści historycznych. Niezmiernie przemawia do mnie ich klimat i powiazanie faktów z fikcją, a im bardziej skrupulatny, w oddawaniu opisywanej rzeczywistości, jest autor tym lepiej. Dziś w związku z tym chciałabym Wam zrecenzować książkę Daisy Goodwin pod tytułem „Łowca posagów”, która śmiało może nosić miano dobrej powieści historycznej. Zatem do rzeczy.

XIX wieczna Anglia. Młodziutka Charlotte Baird jest jedyną spadkobierczynią niebotycznej fortuny, która czyni z niej „niezły kąsek” na rynku matrymonialnym. Dziewczyna ma przyrodniego brata, który do czasu osiągnięcia przez nią dwudziestego pierwszego roku życia stanowi pieczę nad jej majątkiem i jej osobą, aczkolwiek to nie dobro siostry jest głównym motorem jego działania. Charlotte po mimo wszelkich konwenansów, jakie narzuca na nią pozycja społeczna, jest dość niezależną jednostką, zafascynowaną nowoczesną technologią jaką, w tamtych czasach, jest fotografia. Wbrew wszystkim sama również postanawia wybrać sobie kandydata na męża. Wybór pada na młodego, niezbyt zamożnego, za to bardzo przystojnego kapitana Middletona zwanego przez wszystkich Bayem. Niestety urodziwy młodzieniec w towarzystwie uchodzi za bawidamka. Jeszcze gorsze jest to, że wpada również w oko samej cesarzowej Sisi. Choć starsza, to jednak nadal piękna i majestatyczna, a przede wszystkim nieznosząca sprzeciwu, władczyni ma wiele do zaoferowania. Do samego końca ciężko jest stwierdzić kto wyjdzie cało z tego dziwnego miłosnego trójkąta. Czy młodzieńcze, czyste uczucie jest wstanie zwyciężyć w starciu z pożądaniem i władzą? To dopiero pytanie.




Cudowna epoka wiktoriańska, wiele ciekawostek odnośnie życia Elżbiety Bawarskiej i interesująca fabuła sprawiają, że z wielką przyjemnością wkracza się w świat brytyjskiej socjety i z zapartym tchem śledzi kolejne zmagania bohaterów. Tą naszpikowaną faktami powieść czyta się z ogromną przyjemnością nawet jeśli nie jest się fanem tego gatunku, dlatego ogromnie Was zachęcam i gorąco polecam. 


Pozdrawiam
K. 


INFORMACJE O KSIĄŻCE 

Tytuł: Łowca posagów 
Autor: Daisy Goodwin 
Data wydania: 4 lipca 2018 
Gatunek: Literatura współczesna 
Wydawnictwo: Marginesy 
Liczba stron: 448
Nominacje: Książka Roku Lubimycztac.pl (2018)

Ocena Księgozbioru: 

7/10 


Księżniczka Popiołu

Księżniczka Popiołu



„Wewnątrz znajduje się korona wzorowana na tej, jaką nosiła moja matka. Diadem z płomieni, które przecinają czoło i wznoszą się kilka centymetrów do góry, liżąc powietrze. (…) Ale podczas gdy korona mojej matki była wykonana z czarnego złota i udekorowana rubinami, ta, którą przysyła mi Kajser, została ukształtowana z popiołów, a gdy tylko znajduje się na głowie, zaczyna się kruszyć, brudząc włosy, skórę i suknię.
Matka była znana jako Królowa Ognia, pełna monarszej władzy i siły. Ale ja jestem Księżniczką Popiołu, żywą parodią” 



Theodosia Eirene Houzzara urodziła się jako córka władczyni bajecznej krainy Astrei zasobnej w magiczne klejnoty. Gdy Theo miała 6 lat jej krainę podbili Kalovaxianie. Na oczach dziewczynki jej matce, Królowej Ognia, poderznięto gardło, jej lud został zniewolony, a sama Theodosia została zakładnikiem nowego władcy Kaisera. Mijają lata. Dziewczyna nadal tkwi na dworze swego oprawcy nierzadko dotkliwie karana za uczynki swojego ludu, stara się zapomnieć o swoim pochodzeniu i należnej pozycji. Wszystko ma jednak swoje granice. Z chwilą gdy Kaiser zmusza Theo do zamordowania własnego ojca dziewczyna postanawia się zbuntować, odzyskać władzę i wyzwolić swój lud.



Swoje podsumowanie zacznę od tego jak bardzo urzekła mnie okładka tej książki. Jest po prostu przepiękna. W środku niestety troszkę gorzej, acz nie najgorzej. Akcja rozwija się bardzo powoli, co nie powiem, powodowało czasem delikatne rozdrażnienie, ale dość ciekawie. Bardzo zaskoczyła mnie brutalność jaka pojawia się na kartach tak samo nagle jak i szybko znika, ale nie da się jej później tak łatwo usunąć z pamięci. Dla miłośników gatunku zabraknie pewnie kilku kluczowych elementów. Jak dla mnie, nie za wiele na razie wiemy o świecie, który nas otacza choć ma on niewątpliwy potencjał. Autorka prześlizguje się po niektórych tematach, przez co nie do końca rozumiem pewne mechanizmy działania, ale liczę, na to, że zostaną one rozwinięte w kolejnych częściach zatem czekam na tom drugi. 

Pozdrawiam 
K. 

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy:


INFORMACJE O KSIĄŻCE 

Tytuł: Księżniczka Popiołu 
Cykl: Ash Princess Trilogy (tom 1) 
Autor: Laura Sebastian
Data wydania: 24 września 2018 
Gatunek: Fantastyka, fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 424
Nominacje: Książka Roku Lubimycztac.pl (2018)

Ocena Księgozbioru: 

6/10
Koniec śmierci

Koniec śmierci



Wreszcie przyszedł ten moment, kiedy to mogę się cieszyć z ukończenia jednej z najlepszych trylogii sci-fi jakie dane mi było poznać. Wszystkich którzy nie mieli jeszcze okazji zapoznać się z tym dziełem chińskiej literatury, zapraszam do recenzji „Problemu trzech ciał” i „Ciemnego lasu”, natomiast pozostałych nielicznych do recenzji ostatniego tomu cyklu „Wspomnienie o przeszłości Ziemi” 

Aby nie psuć nikomu radości z odkrywania zawiłej i pełnej zwrotów fabuły, przypomnę tym co „Ciemny Las” mają już dawno za sobą, to co najistotniejsze. 
Ziemia nie zdołała uniknąć spotkania z przybyszami z kosmosu, ale dzięki szantażowi powiadomienia Wszechświata o położeniu Trisolaris, stworzyła prowizoryczny, ale jak się okazało dosyć trwały pokój i równowagę między dwoma cywilizacjami. Teoretycznie wszystko wydaje się iść w dobrym kierunku. Dzięki nietypowej symbiozie Ziemianie i Trisolianie przeżywają potężny wzrost cywilizacyjny i kulturowy. Oczywiście nic nie może wiecznie trwać, tak i w tym przypadku wiele osób zdaje sobie sprawę, że nie można zaprzestać prac dotyczących rozwoju nauki, dających szanse na wyjście z tego pata obronną ręką. 


Kolejna część trylogii to również kolejny główny bohater opowieści. Tym razem jest to fizyczka Cheng Xin, która dzięki swojej ciężkiej pracy dołączyła do ścisłego grona osób decydujących o wprowadzeniu najważniejszych dla Ziemi programów naukowych. Jej losy i decyzje, podobnie jak u Wpatrującego się w Ścianę z poprzedniego tomu, są ściśle związane z „być albo nie być” całej cywilizacji ziemskiej. Inna trochę jest natomiast budowa całej historii. Nie jest już tak poszatkowana, praktycznie cały czas jesteśmy z główną bohaterką. Nowością jest coś na miarę przeplatającego się przez kolejne rozdziały dziennika, opisującego co dzieje się na Ziemi w sposób bardziej zdystansowany i „suchy”. 

"Nie mam już wiele do powiedzenia poza przestrogą.
Życie zrobiło milowy krok, kiedy wyszło z oceanu na ląd, ale te pierwsze ryby, które wspięły się na ląd, nie były już rybami.
Podobnie ludzie przestaną być ludźmi, gdy naprawdę wkroczą w kosmos i uwolnią się od Ziemi. A więc do wszystkich tu obecnych kieruję te słowa: Kiedy pomyślicie o wylocie w przestrzeń kosmiczną bez oglądania się za siebie, zastanówcie się, proszę, co robicie. Cena, jaką będziecie musieli zapłacić, jest dużo wyższa, niż sobie wyobrażacie."

Co do fabuły i odczuć związanych z lekturą „Końca śmierci” to mogę śmiało powiedzieć, że nic się nie zmieniło. Niesamowita mnogość i szczegółowość opisów, pomysłów, analiz tego co może się stać w przestrzeni technologicznej i społecznej jest wprost powalająca. Mam wrażenie, że autor rozwinął się i popuścił wodzę fantazji jeszcze bardziej niż do tej pory, a jednocześnie cały czas stara się wywołać w czytelniku przekonanie, że to wszystko może się stać już w dniu jutrzejszym. To niesamowite uczucie, gdy po raz kolejny śledzimy poczynania i myśli pojedynczych osób, a za chwilę stajemy przed ważącym się losem poszczególnych planet i galaktyk. Oczywiście ta ogarniająca całą historię epickość, jest związana z częstym wzrostem „patosometru” na czasami wręcz nieznośnie wysoki pułap, ale to chyba już produkt uboczny, którego ciężko się pozbyć w tego typu dziełach. Tak czy inaczej, duże brawa dla Cixin Liu za odwagę w kreowaniu takiego uniwersum.

Na koniec zostaje tylko żałować, że to już koniec tej przygody. Zapewne znowu przez długi czas nie uświadczymy historii podobnego formatu. Miejmy nadzieję, że wcześniej doczekamy się epickiej ekranizacji. Tego sobie i Wam wszystkim życzę :)

Pozdrawiam

T.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy



INFORMACJE O KSIĄŻCE
Tytuł: Koniec śmierci
Cykl: Wspomnienie o przeszłości Ziemi
Autor: Cixin Liu
Data wydania: 3 kwietnia 2018
Gatunek: science-fiction, fantastyka
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 840


Nagrody: Locus Science-fiction Award (2017)
Nominacje: Hugo (2017)

Nominacje: Książka Roku Lubimycztac.pl (2018)

Ocena Księgozbioru:
9/10
Lżejszy od fotografii. O Grzegorzu Ciechowskim

Lżejszy od fotografii. O Grzegorzu Ciechowskim


Biorąc najnowszą biografię frontmana "Republiki" do rąk, ciężko było mi uwierzyć, że minęło już 16 lat od tego smutnego dnia, gdy odszedł od nas Grzegorz Ciechowski. Tyle też tylko lat miałem wtedy ja, ale mimo to pamiętam jak wielki smutek i zaskoczenie wywołało to wydarzenie nie tylko w świecie muzyki, ale w całym kraju. Nowość od Wydawnictwa Literackiego okazała się być świetnym pretekstem do przypomnienia sobie, dlaczego tak bardzo brakuje nam tego wspaniałego artysty.

"Lżejszy od fotografii. O Grzegorzu Ciechowskim" dosyć różni się od standardowych biografii, ponieważ nie jest, jak to zazwyczaj bywa, zamkniętą opowieścią autora, a prawie tylko i wyłącznie zbiorem wypowiedzi osób blisko związanych z Grzegorzem. Mam tu na myśli wiele osób z jego najbliższej rodziny, grono bliższych i dalszych współpracowników związanych z Republiką, oraz innych artystów, których spotkał jako lider zespołu, lub w późniejszych latach jako producent. Liczba, wspominających Ciechowskiego, osób przekłada się bezpośrednio na grubość książki. Fanów na pewno to ucieszy, tym bardziej, że naprawdę, rzadko która z umieszczonych tu wypowiedzi może wydawać się zbędna.


Tym co od razu rzuca się w oczy, jest odwrócona chronologia, tak więc zaczynamy mocnym uderzeniem, powracając do tragicznego 22 grudnia 2001 roku. Efekt tego u mnie był taki, że kilka pierwszych dni chodziłem jak struty. Smutek wydobywający się z kolejnych wspomnień, mimo minionego czasu, udzielił się bezpośredni również i mi. Historia życia Grzegorza Ciechowskiego pochłonęła mnie na tyle, że ciężko było mi się oderwać od lektury, a po kilku dniach miałem wrażenie jakbym znał Republikę i ich lidera całe życie. Duża w tym zasługa autora tej biografii, Piotra Stelmacha, dziennikarza radiowej trójki. Materiał został zredagowany tak, że dosłownie płyniemy po linii czasu, poznając te same historie raz z jednej, a raz z drugiej strony. Mogę sobie tylko wyobrazić jak wiele materiału musiał on zebrać i ile osób wysłuchać, aby ostatecznie doszło do opublikowania tego tekstu. 

W trakcie lektury poznamy Grzegorza Ciechowskiego z perspektywy wielu codziennych, wydawałoby się, mało znaczących sytuacji. Poznamy go jako człowieka ciepłego, rodzinnego, bardzo wrażliwego i o bardzo szerokich horyzontach. Kolejne opowieści jednoznacznie doprowadzają nas do wniosku, że był on nie tylko wielkim artystą, ale również przyjacielem. Ta trochę jednostronna opowieść, wynika po części z formy książki, czyli z tego, że zamiast konkretnych, dociekliwych pytań dziennikarza, które mogłyby do czegoś sprowokować, mamy po prostu luźne wypowiedzi i wspomnienia.



Fanów Republiki do lektury nie muszę zachęcać, ale uważam, że jest to książka nie tylko dla nich. Uważam, że po prostu warto wiedzieć jak przez te lata wiele straciła polska popkultura, bo mało takich osób jak Grzegorz Ciechowski było i niestety mało osób tego formatu na horyzoncie jest widocznych.

Pozdrawiam
T.

P.S. Za zdjęcia dziękuję @ale.dzien, zapraszam do obserwowania profilu na instagramie.


Za egzemplarz recenzencki dziękujemy



Informacje o książce:

Tytuł: Lżejszy od fotografii. O Grzegorzu Ciechowskim

Autor: Piotr Stelmach

Data wydania: 6 czerwca 2018 

Gatunek: biografia

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Liczba stron: 644
Ocena Księgozbioru: 
Nominacje: Książka Roku Lubimycztac.pl (2018)

8/10
Skradzione laleczki

Skradzione laleczki

„Kogo kocha Benny? Swoje małe, słodkie lalki.Póki są posłuszne i nie stają z nim do walki.Dba, by były piękne. Włosy im układai na ich młode ciałka sukienki zakłada.A gdy noc zapada do zabawy przystępuje.Młodsza lalka uległa, starsza walczyć próbuje.Lecz kiedy ta ulubiona od niego ucieka,nie liczy się, że druga pozostać przyrzeka.Serce pęka mu z rozpaczy, oczy ma pełne łez,jego lalka musi wrócić, bądź jej życia nadszedł kres.”
Źródło: Wydawnictwo NieZwykłe

Tego typu rymowanki zawsze kojarzą mi się z horrorami, masą krwi i dużą ilością trupów. „Skradzione Laleczki” to książka duetu Ker Dukey i K Wenster. Zawsze boje się duetów, gdyż zazwyczaj, takie rozwiązania nie wychodziły za dobrze. Jednak tym razem pozytywnie mnie zaskoczyli, ponieważ książka jak najbardziej wpasowała się w moje czytelnicze gusta i sądzę, że fanom gatunku również przypadnie do gustu.


Pokrótce o fabule.

Gdy Jade miała czternaście lat została wraz z młodszą siostrą Macy uprowadzona i przetrzymywana przez psychopatę. Po czterech latach udaje się jej zbiec, pozostawiając młodszą siostrę w rękach oprawcy. Jade poprzysięga sobie, że uwolni Macy. Jednak mijają lata. Obecnie Jade jest detektywem i nadal ma obsesję by znaleźć i uwolnić siostrę. Każda sprawa zaginięcia to powrót do przeszłości, która zakłóca tworzenie bliższych relacji. Rany w psychice dziewczyny są wielkie, a to przez tortury, jakim była poddawana. Jednak nie tylko ona nie zapomniała. Benny psychopata, który ja porwał chce odzyskać to co stracił. Chce Jade.

Powiem szczerze, że gdy zobaczyłam tylko tę rymowankę wiedziałam, że książkę przeczytam w jeden dzień i tak też się stało. Emocje wylewające się z każdej strony są tak intensywne, że przenikają czytelnika na wskroś. Zaznaczyć należy, że nie jest to lektura szybka, łatwa i przyjemna, gdyż porusza naprawdę mocne tematy: uprowadzenie, tortury, wykorzystywanie seksualne.
Jak już wcześniej wspomniałam książka z pewnością przypadnie do gustu fanom thrillerów, choć również może i tym, którzy poszukują w książkach odrobiny pikanterii. Autorki nie stronią od scen erotycznych. W wykreowanej przez siebie historii doskonale zarysowały sylwetki bohaterów: silnej, a zarazem mocno pokiereszowana przez los Jade, czy twardego i opiekuńczego Dillona. Postać Bennego zarysowana jest jako postać psychopaty, jednak z przebłyskiem pewnego geniuszu. Nie wiemy jednak, jaki był jego motyw (choć może dowiemy się tego z pozostałych części).


Zakończenie wbija w fotel i gdybym miała taką możliwość i mogła sięgnąć po kolejny tom od ręki prawdopodobnie zarwałabym noc by móc dokończyć tę nieprawdopodobną historię.

Jeśli choć trochę Was zachęciłam i sięgniecie po tę pozycję to przygotujcie się na totalną emocjonalną burzę.




Za egzemplarz recenzencki dziękujemy:
Wydawnictwo NieZwykłe


INFORMACJE O KSIĄŻCE 
Tytuł: Skradzione laleczki
Autor: Ker Dukey, K Webster 

Cykl: Laleczki (tom 1)
Data wydania: 30 maja 2018
Gatunek: thriller, kryminał sensacja
Wydawnictwo: NieZwykłe
Liczba stron: 350
Nominacje: Książka Roku Lubimycztac.pl (2018)

Ocena Księgozbioru:
9/10
Był sobie chłopczyk

Był sobie chłopczyk


Dziś recenzja lektury z kategorii mniej popularnej, czyli reportaż Ewy Winnickiej „Był sobie chłopczyk.” Autorka bardzo często zajmuje się sprawami społecznymi, a zwłaszcza polityką wobec dysfunkcyjnych rodzin i ochroną dzieci. 


O tej historii słyszała cała Polska i można by rzecz, że każdy również nią żył. Chodzi o Szymona z Będzina, czyli chłopca znalezionego w stawie nieopodal granicy z Czechami. To, co stało się temu maleńkiemu chłopcu wstrząsnęło chyba niejednym. Jak to możliwe, że przez tak długi czas nikt nie zauważył zniknięcia dwulatka? Wydaje się to nie do pomyślenia! A jednak. 


Pani Ewa Winnicka krok po kroku rekonstruuje nam przebieg wydarzeń, które doprowadziły do tragicznego finału. Reportaż ten jest wstrząsający, gdyż ukazuje całe podłoże tragedii. Najbardziej poruszyły mnie relacje policjantów, którzy pracowali nad tą sprawą. Ich determinacja i chęć znalezienia sprawców tej brutalnej napaści na tak niewinne dziecko napawała mnie uznaniem dla tych ludzi. W gruncie rzeczy byli blisko wykrycia tragedii wcześniej znacznie wcześniej jednak intryga matki chłopca wygrała. Gdyby nie cud i złe relacje kobiety z sąsiadką prawdopodobnie do dziś nie znalibyśmy tożsamości chłopca a co za tym idzie i jego oprawców.


Jak to bywa przy tego typu sprawach opowiedziana historia jest przerażająca. Każdy normalnie myślący człowiek czyta ten reportaż i nie wierzy własnym oczom, że matka i ojciec tak brutalnie obchodzą się z własnym dzieckiem. Mały Szymon z tego, co wskazują relacje świadków był dzieckiem ewidentnie potrzebującym pomocy. Delikatnie wycofany, chorowity, stwarzał wrażenie dziecka wymagającego interwencji terapeutycznej. Jednak czy nie powinno się go kochać bardziej? Oczywiście, że tak. Jednak matka Szymona to, według mnie, osoba bez wyższych uczuć, której los własnych dzieci niewiele obchodził. 

Gorąco polecam Wam doskonale napisany reportaż opatrzony ciekawymi zdjęciami Magdaleny Wdowicz-Wierzbowskiej. 

Pozdrawiam
A.


INFORMACJE O KSIĄŻCE 
Tytuł: Był sobie chłopczyk
Autor: Ewa Winnicka 
Data wydania: 11 październik 2017 
Gatunek: Literatura faktu 
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czarne
Liczba stron: 208 
Nominacje: Książka Roku Lubimycztac.pl (2017)

Ocena Księgozbioru:
7/10
Ostatni Namsara

Ostatni Namsara


Stare legendy, smoki, niewolnicy i Pradawny, który stworzył ludzi - witajcie w fantastycznym świecie Kristen Ciccarelli. 


Asha to młoda łowczyni smoków, a zarazem córka króla Firgaardu. Jest odważna i niezależna, ale również podporządkowana pewnym regułom, które narzuca na nią jej ojciec. W dzieciństwie Asha opowiadała zakazane historie i sprowadziła na swój lud potworne nieszczęście, sama ledwo uchodząc z życiem. Aby odkupić swe winy zgodziła się wyjąć za mąż, za okrutnego komendanta wojsk Firgaardu. 


Na kilka dni przed ślubem ojciec Ashy daje jej szansę zerwania zaręczyn. Dziewczyna musi tylko dostarczyć mu serce Pierwszego Smoka - Kozu - tego samego, który już raz o mało jej nie zabił. Asha ochoczo podejmuje wyzwanie, jednak, mimo iż zabiła już wiele smoków w życiu, okazuje się, że nie będzie to łatwe zadanie. W trakcie swej misji dziewczyna napotyka wiele trudności, odkrywa też rodzinną tajemnicę, która całkowicie zmienia jej punkt widzenia oraz spotyka ludzi, którzy zmieniają bieg historii. Historii, która jest dopiero początkiem. 


„Ostatni Namsara” to opowieść z gatunku fantasy, która zabiera nas w pełną nagłych zwrotów akcji przygodę. Choć konstrukcja świata, jaką prezentuje nam autorka, jest dość schematyczna - jest jakiś Pradawny, który w przypływie samotności tworzy sobie dwoje towarzyszy, jest król i są niewolnicy, którzy marzą o wolności, jest księżniczka, której rękę przyobiecano czarnemu charakterowi i jest też chłopak, który się w niej potajemnie podkochuje, choć wedle prawa nie powinien nawet na nią spojrzeć - to jednak historia ta potrafi zaciekawić, zaskoczyć a nawet wzruszyć. Bardzo podobają mi się pradawne legendy, które są w całości przywołane na stronach książki. Ogromnym plusem jest również szata graficzna. Niesamowita okładka i rysunki na poszczególnych stronach sprawiają, że łatwiej poddać się tej magicznej atmosferze, którą opowiada nam Kristen Ciccarelli. 


Książka jest pierwszym tomem cyklu „Iskari”. Drugi tom będzie miał swoją światową premierę 25 września 2018. Z dużą ciekawością czekam na dalsze losy Ashy Ostatniej Namasary.

Pozdrawiam
K.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy:

INFORMACJE O KSIĄŻCE 
Tytuł: Ostatni Namsara 
Cykl: Iskari (tom1) 
Autor: Kristen Ciccarelli 
Data wydania: 9 maja 2018 
Gatunek: Fantastyka, fantasy, science fiction 
Wydawnictwo: Iuvi 
Liczba stron: 416
Nominacje: Książka Roku Lubimycztac.pl (2018)

Ocena Księgozbioru: 

7/10
A ja żem jej powiedziała...

A ja żem jej powiedziała...



Gdy chodziłam do 8 klasy podstawówki koleżanki nosiły sekretniki, a w nich zdjęcie długowłosego młodzieńca. Wszystkie jednego i tego samego. Nazywał się Piotr Banach. Razem z miłością do Piotra kiełkowała miłość do Hey (sorry Kaśka, że w tej kolejności, ale wiesz taki life;). One słuchały, a ja z nimi. Z czasem sekretniki ze zdjęciem gdzieś się zapodziały, a miłość do zespołu została. Potem przyszła fascynacja solowymi poczynaniami wokalistki grupy - Katarzyny Nosowskiej. No i tak jakoś ta Kaśka mi towarzyszy od tych młodzieńczych lat, aż do dziś. Ja ją obserwuję na Ig ona mnie nie, ale to nic ;). Zatem gdy Nosowska napisała książkę oczywistym było, że trafi ona w moje ręce. 





Książka „A ja żem jej powiedziała...” to pokłosie serii filmików, które Kaśka zaczęła umieszczać na swoim profilu, na Instagramie, w zeszłym roku. Jest to zbiór przemyśleń i spostrzeżeń autorki na różne tematy, od związków przez showbiznes na miłości do jedzenia i dietach skończywszy. A okazuje się, że Nosowska świetnym obserwatorem jest. Niełatwe relacje z rodzicami, nierówna walka z kompleksami, których autorka mimo, iż uwielbiana przez rzesze fanów, nadal się nie potrafi pozbyć. Wszystko to takie osobiste, prosto z serca, bez koloryzowania. Czasem gorzko, czasem przezabawnie. Ale czy nie takie właśnie jest życie? Czasem daje do myślenia, a czasem pozwala się śmiać do łez. Kaśka kupiła mnie właściwie już od pierwszej strony. 

„Jako dwuipółlatka dorwałam się do apteczki i rozdzieliłam miedzy siebie i kuzyna tabletki sprawiedliwie, w systemie „jedna dla mnie, jedna dla ciebie”. Dla mnie duża tabletka wapna, bo byłam duża, dla niego małe relanium, bo był mały. Odratowano.” 


Do tego wszystkiego jeszcze fajna oprawa graficzna, świetnie obrazująca poszczególne teksty. Zasiadłam, przeczytałam i jestem zachwycona. Liczę na więcej. 

Pozdrawiam
K.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy:
Znalezione obrazy dla zapytania wielka litera


INFORMACJE O KSIĄŻCE 

Tytuł: A ja żem jej powiedziała... 
Autor: Katarzyna Nosowska 
Data wydania: 18 maja 2018 
Gatunek: literatura współczesna 
Wydawnictwo: Wielka Litera 
Liczba stron: 208
Nominacje: Książka Roku Lubimycztac.pl (2018)
Nagrody: Książka Roku Lubimycztac.pl (2018)

Ocena Księgozbioru: 
9/10



Spętani przeznaczeniem

Spętani przeznaczeniem


W kwietniu na portalu lubimyczytac.pl pojawiła się informacja dotycząca możliwości przedpremierowej recenzji najnowszej książki Veroniki Roth. Nie mogłam przegapić takiej okazji szczególnie, że pierwszy tom zrecenzowałam Wam w zeszłym roku (recenzję możecie przeczytać na stronie: https://ksiegozbiorczyta.blogspot.com/2017/05/naznaczeni-smiercia.html), choć może nie był na mojej liście top 10. Doszłam do wniosku, że szkoda porzucić cykl nie znając jego zakończenia, więc wysłałam zgłoszenie. Udało się otrzymałam egzemplarz recenzencki i zabrałam się do czytania. Veronica Roth w „Spętanych przeznaczeniem” w dość obrazowy sposób przedstawia nam dalsze losy dwójki głównych bohaterów Akosa i Cyry. Tym razem muszą oni stawić czoła Lazmetowi Noavekowi, który uchodził za zmarłego, jednak wraz ze swoimi sprzymierzeńcami decyduje się na wojnę przeciwko innym narodom. 






Nie będę wdawać się w zakamarki fabuły, by przez przypadek nie zdradzić fanom autorki dalszych losów bohaterów. Powiem Wam jednak co ja sądzę na temat tej książki. 



Już w „Naznaczonych śmiercią” autorka mocno skupiła się na przedstawieniu nam całej galaktyki i planet-narodów. Myślałam, że pierwsza część obfitująca w opisy jest tylko wstępem do lepszego zrozumienia wykreowanej fabuły i tym razem autorka skupi się bardziej na bohaterach niż na otaczającym uniwersum. Odniosłam wrażenie, że sam świat delikatnie zgubił Veronikę Roth. Podczas czytania zastanawiałam się często, po co poznajemy nieistotne (według mnie) okoliczności zamiast skupiać się na danym wątku czy bohaterach. Akcja jest rozwleczona, przez co miałam wrażenie, że nie robię postępów w poznawaniu fabuły, bądź po prostu jej nie rozumiem. Wizje wyroczni były dla mnie wręcz męczące. Cyra z wyraźnej i charakternej dziewczyny z tomu pierwszego przeistoczyła się w irytującą pannę. 



Powiem szczerze, że liczyłam na znacznie lepszą lekturę. Niestety otrzymałam zagmatwaną, niezbyt wciągającą historię, z przeciętnym zakończeniem. 

Duży plus oczywiście należy się Wydawnictwu Jaguar za fantastyczny marketing i okładkę, która przyciąga czytelnika. 

Pozdrawiam
A.




Zapoznaj się z innymi recenzjami cyklu "Naznaczeni" >>>

 


Za egzemplarz recenzencki dziękujemy:

Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo jaguar


INFORMACJE O KSIĄŻCE 

Tytuł: Spętani przeznaczeniem 
Cykl: Naznaczeni (Tom 2)
Autor: Veronica Roth
Data wydania: 23 maja 2018 
Gatunek: Literatura młodzieżowa 
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 480
Nominacje: Książka Roku Lubimycztac.pl (2018)

Ocena Księgozbioru:
4/10



Copyright © 2014 Ksiegozbiór , Blogger
blog
blog