Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alegrube. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alegrube. Pokaż wszystkie posty
Niedokończone opowieści

Niedokończone opowieści


Bardzo lubię Tolkiena. Gdy byłam w szkole średniej (ważna informacja: było to dawno temu 😊) to czytałam z wypiekami na twarzy choć nie byłam fanem szukającym dodatkowych informacji i zgłębiającym dodatkowo świat stworzony przez autora (i to też wydaje mi się jest istotną informacją). Oglądałam wszystkie ekranizacje, niektóre nawet kilka razy. Zatem gdy na rynku pojawiły się „Niedokończone opowieści” stwierdziłam, że będzie miło wrócić do dawnych czasów, szczególnie że we wstępie czytamy następującą informację: 

„Przygotowując niniejszy tom, zakładałem, że czytelnik zna dość dobrze publikowane wcześniej prace mego ojca (szczególnie „Władcę Pierścieni”), w przeciwnym bowiem razie byłbym zmuszony znacznie poszerzyć komentarze redakcyjne.” 



Po przeczytaniu tej książki powiem Wam, że zwrot „dość dobrze” nabrał dla mnie nowego znaczenia. Po pierwsze, jeśli czytaliście powieści Tolkiena już jakiś czas temu, nim sięgniecie po tę pozycję polecam sobie odświeżyć zarówno „Władcę Pierścieni” ze wszystkimi dodatkami, „Silmarillion” oraz „Hobbita”, inaczej w pewnych miejscach będziecie się czuli niczym dzieci we mgle. Po drugie, musicie się uzbroić w niesamowitą cierpliwość, jeśli chodzi o strukturę tej pozycji. Dla mnie osobiście umieszczenie przypisów na końcu każdego rozdziału było droga przez mękę. Sytuacje, gdy czasem zdarza się, że na jednej stronie jest kilka przypisów i co chwila trzeba przewracać od kilku do kilkudziesięciu stron strasznie rozpraszały moją uwagę i nie pozwalały się skupić na czytanej historii, szczególnie, że wiele z nich jest, moim zdaniem, niepotrzebnymi powtórzeniami. Do tego jeszcze błędy, ja wiem, mogą się zdarzyć każdemu, ale jakoś tak dużo ich było i to nie tylko mówię o literówkach, ale i o źle umiejscowionych przypisach. 




Natomiast jeśli już uporamy się ze wszystkimi tymi niedogodnościami same opowieści są fascynujące. Podzielona na trzy ery przywołuje historie wcześniej nieopisywane lub też alternatywne zakończenia znanych już nam wydarzeń. Autor pokazuje nam jak na przestrzeni lat niektóre historie zmieniały swój bieg, aby pasowały do nowo powstałych utworów. Czasami z kolei można odnieść wrażenie, że Śródziemie to nie fantazja, to prawdziwy świat, w którym autor jest tylko kronikarzem spisującym fakty dla kolejnych pokoleń. Nie powiem, że z czystą przyjemnością zapoznałam się z tą lekturą, bo nie było łatwo, ale na pewno dla zagorzałych fanów jest to pozycja obowiązkowa. Natomiast dla tych, którzy czytali Tolkiena po prostu miła ciekawostka. Polecam, ale uprzedzam, że do tej pozycji trzeba się przygotować. 

Pozdrawiam

K.



Za egzemplarz recenzencki dziękujemy:




INFORMACJE O KSIĄŻCE 


Tytuł: Niedokończone opowieści 
Autor: J.R.R. Tolkien
Data wydania: 2 kwietnia 2019 
Gatunek: Fantastyka, fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 560 

Ocena Księgozbioru: 

7/10
Mordercza układanka

Mordercza układanka


Miłośnicy kryminałów wiedzą jak ważne jest profilowanie sprawcy. Tym bardziej, gdy praktyka ta wykorzystywana jest w tropieniu prawdziwych przestępców. Dzięki tego typu umiejętnościom udaje się zawężać poszukiwania do konkretnych cech osobowości, charakteru a nawet upodobań. 



Paul Britton to znany brytyjski profiler. Tym razem w swojej książce opowiada o swojej pracy psychologa sądowego. Czy jest to ekscytująca lektura? Jak najbardziej. Czyta się ją jak doskonałą książkę z dreszczykiem. Wielu z Was rzadko, albo wcale nie sięga po literaturę faktu sądząc, że będzie to kolejna beznadziejna pozycja, dodatkowo nudna. Nic bardziej mylnego. 


Britton, w swojej książce, zaprasza nas w zakamarki swojej praktyki zawodowej, opowiada o swoich pacjentach w sposób wciągający, opisując przy okazji poszczególne przypadki. Paul Britton w swojej pracy zetknął się z wieloma bardzo poważnymi przypadkami. W swojej książce prowadzi nas od zwykłych problemów małżeńskich po bardzo brutalne przestępstwa. Dzięki analizie przedstawionych przypadków sami powoli zaczynamy rozumieć jak ważne w pracy psychologa sądowego, czy profilera, jest słuchanie oraz umiejętność zadawania pytań. Jak mówi sam autor główne pytania są proste: kim jesteś? i dlaczego taki się stałeś? i na nie trzeba odpowiedzieć. Jednak uzyskanie odpowiedzi może zająć niestety wiele godzin, dni a czasem miesięcy. Osobiście byłam mocno zafascynowana sposobem prowadzenia rozmowy, umiejętnością wycofania się lub pokierowaniem rozmowy w taki sposób by mimochodem uzyskać dodatkowe intersujące odpowiedzi. 


Jest to niebywale wciągająca pozycja. Ta tematyka interesuje mnie niezmiernie i pochłaniam wszelkie treści z nią związane. Jestem szalenie wdzięczna, że dzięki Wydawnictwu Znak miałam możliwość poznania kolejnej pozycji z gatunku literatury faktu zgłębiającej tematykę True Crime. 

Pozdrawiam
A.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy:

Znalezione obrazy dla zapytania znak



INFORMACJE O KSIĄŻCE 

Tytuł: Mordercza układanka 
Autor: Paul Britton 
Data wydania: 19 czerwca 2019 
Gatunek: literatura faktu 
Wydawnictwo: Znak 
Liczba stron: 528 

Ocena Księgozbioru: 

8/10 


House of Cards. Ostatnie rozdanie.

House of Cards. Ostatnie rozdanie.


Francis Urquhart. Gdyby diabeł miał się wcielić w ludzką postać to zapewne zostałby właśnie nim. Bezwzględny, bezduszny, a do tego piekielnie inteligentny i perfidny, dzierży władzę i łatwo jej nie odda. To już moje trzecie spotkanie z bohaterami „House of Cards” i znów podziw miesza się ze zniesmaczeniem czyli Michael Dobbs trzyma poziom. 


Tylko miesiące dzielą Francisa od tytułu najdłużej urzędującego premiera Wielkiej Brytanii, ale nad jego głową zbierają się ciemne chmury. 
„W porównaniu z Westminsterem Czarnobyl może się czasem wydawać atrakcyjną miejscowością wypoczynkową.” 
Partyjni koledzy sprawiają wiele kłopotów, konflikt na Cyprze w którym, Anglia miała przewodniczyć międzynarodowej komisji arbitrażowej przybiera nieoczekiwany obrót, przeszłość zaczyna ścigać teraźniejszość, a sytuacja coraz bardziej wymyka się spod kontroli. Czy i tym razem przebiegłemu politykowi uda się wygrać? 


Po raz kolejny sięgnęłam po ten thriller polityczny i po raz kolejny się nie zawiodłam. Trzymająca w napięciu nieustanna i nieczysta walka o władzę wciąga jak narkotyk i choć na pewnym etapie wiemy jak to się wszystko zakończy to i tak w napięciu czekamy na ten koniec. 


Trzeci tom można przeczytać jako niezależną pozycję, ale zachęcam Was do sięgnięcia po wszystkie części tej trylogii aby móc w pełni, z bezpiecznej odległości, obserwować jakim bagnem jest świat polityki i jak chętnie ludzie się w nim nurzają. 

Pozdrawiam
K.


INFORMACJE O KSIĄŻCE 

Tytuł: House of Cards. Ostatnie rozdanie. 
Autor: Michael Dobbs 
Cykl: Francis Urquhart (tom 3) 
Data wydania: 2 lutego 2016 
Gatunek: Thriller, sensacja, kryminał 
Wydawnictwo: Znak Literanova 
Liczba stron: 528 

Ocena Księgozbioru: 

8/10
Pielgrzym

Pielgrzym


Czy mówią Wam coś tytuły takie jak Mad Max, Martwa cisza, Godzina zemsty czy Plan lotu? Scenarzystą tych jak i wielu innych filmów jest Terry Hayes. Tym razem pan Hayes postanowił popełnić powieść i to bardzo dobrą powieść, na podstawie której zresztą napisał scenariusz i już za rok będzie można obejrzeć „Pielgrzyma” w kinach, ale wróćmy do książki. 



Główny bohater właśnie przeszedł na emeryturę, nikt dokładnie nie wie jak się nazywa i skąd pochodzi. Tak często zmieniał już tożsamość, że czół się bezpiecznie, a jednak ktoś go odnalazł i zaprosił do gry, w której stawką jest ludzkie życie, a może i przyszłość całego narodu. Duże pieniądze, międzynarodowy terroryzm i zbrodnie prawie idealne, a w środku tego wszystkiego były agent, samotny wojownik z czasem i chorym umysłem przestępcy. To nie jest sprawiedliwa walka, ale ktoś ją musi stoczyć. 


Muszę przyznać, że „Pielgrzym” od pierwszej chwili zawładnął mną i wcielił w poczet tajnych agentów. Pierwszy rozdział zaczyna się od potwornej, perfekcyjnej zbrodni i już wiedziałam, że książka mi się spodoba, a im więcej czytałam tym było coraz lepiej. 
„- (…). W tym przypadku była to kobieta.
- Rany, jakbym miał urodziny: niespodzianka za niespodzianką – powiedział Ben.” 
Taki właśnie jest „Pielgrzym” jak urodziny. Jedyną łyżką dziegciu w tej beczce miodu może być fakt, że główny bohater w pewnej chwili zbyt często informuje nas, że powinien był zrobić jednak coś innego, ale w końcu to debiut autorski, więc już nie bądźmy tacy czepliwi. 


784 strony czystej przyjemności, zatem gorąco polecam i z niecierpliwością czekam na film (kto też wcieli się w głównego bohatera?) i kolejne pozycje tego autora. 

Pozdrawiam
K.


INFORMACJE O KSIĄŻCE

Tytuł: Pielgrzym
Autor: Terry Hayes
Data wydania: 13 listopada 2018
Gatunek: Thriller, sensacja, kryminał
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 784

Ocena Księgozbioru:

9/10


Stróż krokodyla

Stróż krokodyla


W styczniu tego roku miała swoją premierę pierwsza część z cyklu Jeppe Kørner autorstwa Katrine Engberg. Uwielbiam kryminały, więc mimo iż autorka była mi nieznana, postanowiłam poznać jej twórczość. Książek tego gatunku na rynku jest całe mnóstwo. Wydawnictwa prześcigają się w promocji, oraz w przyciąganiu do siebie znanych i poczytnych autorów. Jednak przekonałam się na własnej skórze, że nie zawsze znane nazwisko wiąże się z dobrą książką. Już kilkukrotnie zawiodłam się zarówno na długo wyczekiwanym tytule jak i znanym autorze. Jednak debiuty na ogół przypadały mi do gusty, choć miały pewne mankamenty. Zaraz przekonacie się jak było tym razem. 



Akcja książki toczy się w Kopenhadze. W jednej z kamienic w samym sercu największego miasta Danii dochodzi do makabrycznej zbrodni. W swoim mieszkaniu ginie młoda dziewczyna. Jej zmasakrowane zwłoki odnajduje leciwy sąsiad, który w wyniku szoku doznaje zawału. To dopiero początek tragedii i dziwnych zbiegów okoliczności, które doświadczą mieszkańców tej kamienicy. Morderca wybrał sobie ofiarę, a scenariusz jego zbrodni do złudzenia przypomina kryminał napisany przez jedną z mieszkanek. Czy to czysty przypadek czy jednak misternie zaplanowana zbrodnia? A może zemsta? Inspektorzy Jeppa Kørner i Anette Warne będą mieć nie lada orzech do zgryzienia. 


Katrine Engberg dość dobrze zaplanowała sobie fabułę tej książki. Jedno, co mogłabym zmienić to, to by akcja nabierała tempa, a wraz z nią by czytelnik miał coraz większe wypieki na twarzy. Tu mieliśmy do czynienia z sinusoidą. Na duży plus zasługują jednak dość wyraziste i dobrze zarysowane postacie. 


Wątki obyczajowe w książce również zasługują na uznanie. Nie są nudne i wprowadzają fajną odskocznię od wątku kryminalnego. Można by rzecz, że autorka trochę budzi w nas podglądacza, gdyż obserwujemy życie ludzi którzy walczą ze swoimi demonami, słabościami, a czasem i uczuciami. Jest to misternie wplecione w fabułę, dzięki czemu staje się ona przyjemniejsza w odbiorze i chyba bardziej rzeczywista, choć niewątpliwie zwalnia akcję. 


„Stróż krokodyla” to debiut i mogę stwierdzić w całej rozciągłości, że udany, więc warto śledzić poczynania autorki. Zapraszam do lektury.

Pozdrawiam
A.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy:



INFORMACJE O KSIĄŻCE 
Tytuł: Stróż krokodyla 
Cykl: Jeppe Kørner (tom 1) 
Autor: Katrine Engberg 
Data wydania: 28 stycznia 2019 
Gatunek: thriller, sensacja, kryminał 
Wydawnictwo: Zysk i S-ka 
Liczba stron: 528 

Ocena Księgozbioru: 

7/10


Zmierzch Tudorów

Zmierzch Tudorów


„Zmierzch Tudorów” to już kolejny a zarazem ostatni tom cyklu Tudorowskiego traktującego o kobietach tego rodu. Jak uprzednio wydane „Trzy siostry, trzy królowe” i tu mamy do czynienia z trzema bohaterkami. Tym razem są to siostry Grey. Joanna, Katarzyna i Maria. Autorka każdej z nich z osobna poświęca czas. 

Choć początkowe losy sióstr, właściwie jakby pisane przez kalkę, za sprawą ich różnych charakterów kończą się zgoła odmiennie.



Najstarsza Joanna, której tragiczne losy przewinęły się już w powieści „Błazen królowej” to młoda kobieta, która zmanipulowana, a następnie zdradzona przez własnego ojca nie jest niczym więcej niż marnym pionkiem w grze o władzę.

Katarzyna, która próbuje zawalczyć o swoje prawo do miłości, a także korony Anglii, płaci za to równie wysoka cenę jak jej starsza siostra. 

Maria, niewielka wzrostem, bo zaledwie studwudziestocentymetrowa, za to wielka duchem, jako jedyna z sióstr, stawia na swoim, choć również nie bez konsekwencji. 

Przez to, że siostry Gray były spokrewnione zarówno z Marią jak i Elżbietą Tudor ich życie to ciągła niepewność. Nigdy nie wiadomo kiedy są w niebezpieczeństwie, a kiedy okażą się być przyszłością narodu, szczególnie za rządów humorzastej, zazdrosnej i małostkowej Elżbiety Tudor, która najchętniej widziałaby swych krewniaków pod kluczem lub w grobie.


Po lekturze wszystkich części muszę powiedzieć, że niestety nie jest to najbardziej porywająca powieść tego cyklu. Mimo iż z jednej strony fascynująca to jednak z drugiej zbyt rozwleczona i zawierająca zbyt wiele powtórzeń. Jest jednak niezaprzeczalnie domknięciem historii kobiet z rodu Tudorów, jak również dopełnieniem książki o Elżbiecie, która pokazana oczami innych wydaje się jeszcze bardziej demoniczna i niestabilna niż po lekturze „Kochanka dziewicy”. 

Fanów zapewne nie muszę przekonywać, a tych którzy jeszcze nie mieli okazji serdecznie zapraszam do sięgnięcie po cały cykl. 

Pozdrawiam
K.

INFORMACJE O KSIĄŻCE 

Tytuł: Zmierzch Tudorów 
Autor: Philippa Gregory
Data wydania: 19 września 2018 
Gatunek: historyczna
Wydawnictwo: Książnica

Liczba stron: 522 


Nominacje: Książka Roku Lubimycztac.pl (2018)



Ocena Księgozbioru: 

7/10
Siostra księżyca

Siostra księżyca


Dziś w końcu nadszedł czas na kolejną część serii Siedem sióstr (recenzje poprzednich części znajdziecie tu). To już piąty tom zatytułowany „Siostra księżyca”, w którym poznamy lepiej Tiggy – Tajgete, jak do tej pory chyba najmniej charakterystyczną z sióstr. Choć pojawiała się już w poprzednich częściach nie zaznaczyła zbyt silnie swojej obecności, zatem trochę obawiałam się tej części. Czy słusznie?



Tiggy spotykamy w momencie, gdy stara się o pracę w posiadłości Kinnaird. Ma tam zasiedlić dzikie koty, a w przyszłości i inne gatunki. Wręcz idealna praca dla naszej weganki i miłośniczki natury. Okazuje się, że szkockie odludzie skrywa przed Tiggy nie tylko wyzwania zawodowe. Na terenie posiadłości mieszka stary Cygan Chilly, który jest bruja i przepowiada Tajgete, że w niedługim czasie wróci ona do miejsca, w którym wszystko się zaczęło, do miejsca swoich urodzin. Choć dziewczyna nie bardzo wierzy w bajania starego człowieka w wyniku zbiegu wielu okoliczności, między innymi pojawienia się Zeda Eszu, którego niezbyt miło wspominam z pierwszej części, nasza bohaterka staje przed niebieskimi drzwiami jaskini w Sacramonte. Z dnia na dzień przenosimy się z zimowej Szkocji do gorącej Grenady, gdzie w szaleńczych rytmach flamenco odkryjemy dzieje rodziny Tiggy. Dzieje trudne, burzliwe i bardzo fascynujące. 


Przez to, że Tiggy jest najbardziej uduchowioną ze wszystkich sióstr, jej historia jest najbardziej bajkowa. Wiele tu elementów mistycznych - przepowiednie, ziołowe mikstury na każdą dolegliwość i klątwy. Znajdzie się też miejsce na wątek kryminalny no i oczywiście miłosny. Wrócimy też do sprawy śmierci Pa Salta. Dzięki pewnemu odkryciu, jakie dokona Tiggy stanie się ona jeszcze bardziej podejrzana i tajemnicza. Wszystko to sprawia, że znów pani Riley skradła mi serce i z niecierpliwością czekam na kolejną odsłonę tej sagi rodzinnej, której przedsmak jak zwykle autorka zafundowała nam w ostatnim rozdziale. Okazuje się zatem, że moje obawy były zupełnie nietrafione. Tiggy po swych przodkach odziedziczyła moc, którą przyciąga nas bardzo silnie. 


Na koniec tradycyjnie już gorąco polecam całą serię :). 

Pozdrawiam
K. 

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy: 
Znalezione obrazy dla zapytania albatros wydawnictwo


INFORMACJE O KSIĄŻCE 

Tytuł: Siostra księżyca 
Cykl: Siedem sióstr (tom5) 
Autor: Lucinda Riley 
Data wydania: 13 luty 2019 
Gatunek: literatura obyczajowa i romans 
Wydawnictwo: Albatros 
Liczba stron: 576 

Ocena Księgozbioru: 

8/10
Drzewo Anioła

Drzewo Anioła


Lucinda Riley jest znana szerszej publiczności dzięki serii książek pod tytułem „Siedem sióstr”. Wszyscy Ci, którzy nas śledzą regularnie, wiedzą, że jestem osobiście ogromną fanką tej serii i z utęsknieniem czekam na kolejną część pod tytułem „Siostra księżyca”, która ukaże się w Polsce już 13-go lutego, ale nim to nastąpi nakładem wydawnictwa Albatros ukazała się inna saga rodzinna autorstwa pani Riley pod tytułem „Drzewo Anioła”. Tym razem, na moje szczęście, autorka zmieściła się w jednym tomie ;). 


„Drzewo Anioła” to historia Grety, kobiety w dojrzałym wieku, która od 30 lat ma amnezję. W wyniku tragicznego wypadku Greta traci pamięć i mimo usilnych prób lekarzy i rodziny nie jest w stanie nic sobie przypomnieć. Kobieta niechętnie opuszcza swoje londyńskie mieszkanie, nie utrzymuje również zbyt wielu kontaktów towarzyskich. Zatrzymała się w próżni, nie wiedząc, co było nie jest w stanie ruszyć do przodu. Przez te 30 lat cały czas ma przy sobie jedynego przyjaciela Davida. I to właśnie David namawia w końcu Gretę na spędzenie Świat Bożego Narodzenia w rodzinnej posiadłości. Podczas spaceru po lesie Greta znajduje nagrobek, na którym widnieje napis: 

„JONATHAN (JONNY) Marchmont 
Ukochany syn Owena i Grety 
Brat Franceski 
URODZONY 2 CZERWCA 1946 
ZMARŁ 6 CZERWCA 1949 
Niech Bóg prowadzi swego aniołka do Nieba” 


I nagle powoli wszystko zaczyna wracać, a historia ta jest wprost niesamowita. Pełna nagłych zwrotów akcji, bolesnych zdarzeń, miłości, ale też zazdrości i nienawiści opowieść wciąga bez granic. Oczywiście wszystko to, jak zwykle u pani Riley, ma lekki sznyt bajkowy, ale czyż nie to powoduje, że takie książki czyta się z jeszcze większą fascynacją? Nie będę dłużej zachwalać, bo jeszcze coś mi się wymknie, po prostu gorąco polecam. 

Pozdrawiam 
K. 

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy: 
Znalezione obrazy dla zapytania albatros wydawnictwo



INFORMACJE O KSIĄŻCE 

Tytuł: Drzewo Anioła 
Autor: Lucinda Riley 
Data wydania: 14 listopada 2018 
Gatunek: Literatura obyczajowa i romans 
Wydawnictwo: Albatros 
Liczba stron: 528 

Ocena Księgozbioru: 
9/10 

Koniec śmierci

Koniec śmierci



Wreszcie przyszedł ten moment, kiedy to mogę się cieszyć z ukończenia jednej z najlepszych trylogii sci-fi jakie dane mi było poznać. Wszystkich którzy nie mieli jeszcze okazji zapoznać się z tym dziełem chińskiej literatury, zapraszam do recenzji „Problemu trzech ciał” i „Ciemnego lasu”, natomiast pozostałych nielicznych do recenzji ostatniego tomu cyklu „Wspomnienie o przeszłości Ziemi” 

Aby nie psuć nikomu radości z odkrywania zawiłej i pełnej zwrotów fabuły, przypomnę tym co „Ciemny Las” mają już dawno za sobą, to co najistotniejsze. 
Ziemia nie zdołała uniknąć spotkania z przybyszami z kosmosu, ale dzięki szantażowi powiadomienia Wszechświata o położeniu Trisolaris, stworzyła prowizoryczny, ale jak się okazało dosyć trwały pokój i równowagę między dwoma cywilizacjami. Teoretycznie wszystko wydaje się iść w dobrym kierunku. Dzięki nietypowej symbiozie Ziemianie i Trisolianie przeżywają potężny wzrost cywilizacyjny i kulturowy. Oczywiście nic nie może wiecznie trwać, tak i w tym przypadku wiele osób zdaje sobie sprawę, że nie można zaprzestać prac dotyczących rozwoju nauki, dających szanse na wyjście z tego pata obronną ręką. 


Kolejna część trylogii to również kolejny główny bohater opowieści. Tym razem jest to fizyczka Cheng Xin, która dzięki swojej ciężkiej pracy dołączyła do ścisłego grona osób decydujących o wprowadzeniu najważniejszych dla Ziemi programów naukowych. Jej losy i decyzje, podobnie jak u Wpatrującego się w Ścianę z poprzedniego tomu, są ściśle związane z „być albo nie być” całej cywilizacji ziemskiej. Inna trochę jest natomiast budowa całej historii. Nie jest już tak poszatkowana, praktycznie cały czas jesteśmy z główną bohaterką. Nowością jest coś na miarę przeplatającego się przez kolejne rozdziały dziennika, opisującego co dzieje się na Ziemi w sposób bardziej zdystansowany i „suchy”. 

"Nie mam już wiele do powiedzenia poza przestrogą.
Życie zrobiło milowy krok, kiedy wyszło z oceanu na ląd, ale te pierwsze ryby, które wspięły się na ląd, nie były już rybami.
Podobnie ludzie przestaną być ludźmi, gdy naprawdę wkroczą w kosmos i uwolnią się od Ziemi. A więc do wszystkich tu obecnych kieruję te słowa: Kiedy pomyślicie o wylocie w przestrzeń kosmiczną bez oglądania się za siebie, zastanówcie się, proszę, co robicie. Cena, jaką będziecie musieli zapłacić, jest dużo wyższa, niż sobie wyobrażacie."

Co do fabuły i odczuć związanych z lekturą „Końca śmierci” to mogę śmiało powiedzieć, że nic się nie zmieniło. Niesamowita mnogość i szczegółowość opisów, pomysłów, analiz tego co może się stać w przestrzeni technologicznej i społecznej jest wprost powalająca. Mam wrażenie, że autor rozwinął się i popuścił wodzę fantazji jeszcze bardziej niż do tej pory, a jednocześnie cały czas stara się wywołać w czytelniku przekonanie, że to wszystko może się stać już w dniu jutrzejszym. To niesamowite uczucie, gdy po raz kolejny śledzimy poczynania i myśli pojedynczych osób, a za chwilę stajemy przed ważącym się losem poszczególnych planet i galaktyk. Oczywiście ta ogarniająca całą historię epickość, jest związana z częstym wzrostem „patosometru” na czasami wręcz nieznośnie wysoki pułap, ale to chyba już produkt uboczny, którego ciężko się pozbyć w tego typu dziełach. Tak czy inaczej, duże brawa dla Cixin Liu za odwagę w kreowaniu takiego uniwersum.

Na koniec zostaje tylko żałować, że to już koniec tej przygody. Zapewne znowu przez długi czas nie uświadczymy historii podobnego formatu. Miejmy nadzieję, że wcześniej doczekamy się epickiej ekranizacji. Tego sobie i Wam wszystkim życzę :)

Pozdrawiam

T.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy



INFORMACJE O KSIĄŻCE
Tytuł: Koniec śmierci
Cykl: Wspomnienie o przeszłości Ziemi
Autor: Cixin Liu
Data wydania: 3 kwietnia 2018
Gatunek: science-fiction, fantastyka
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 840


Nagrody: Locus Science-fiction Award (2017)
Nominacje: Hugo (2017)

Nominacje: Książka Roku Lubimycztac.pl (2018)

Ocena Księgozbioru:
9/10
Copyright © 2014 Ksiegozbiór , Blogger
blog
blog