Niedokończone opowieści
października 03, 2019
14
alegrube
,
Fantastyka
,
fantasy
,
J.R.R. Tolkien
,
przygoda
,
science fiction
,
Wydawnictwo Zysk i S-ka

Bardzo lubię Tolkiena. Gdy byłam w szkole średniej (ważna informacja: było to dawno temu 😊) to czytałam z wypiekami na twarzy choć nie byłam fanem szukającym dodatkowych informacji i zgłębiającym dodatkowo świat stworzony przez autora (i to też wydaje mi się jest istotną informacją). Oglądałam wszystkie ekranizacje, niektóre nawet kilka razy. Zatem gdy na rynku pojawiły się „Niedokończone opowieści” stwierdziłam, że będzie miło wrócić do dawnych czasów, szczególnie że we wstępie czytamy następującą informację:
„Przygotowując niniejszy tom, zakładałem, że czytelnik zna dość dobrze publikowane wcześniej prace mego ojca (szczególnie „Władcę Pierścieni”), w przeciwnym bowiem razie byłbym zmuszony znacznie poszerzyć komentarze redakcyjne.”
Po przeczytaniu tej książki powiem Wam, że zwrot „dość dobrze” nabrał dla mnie nowego znaczenia. Po pierwsze, jeśli czytaliście powieści Tolkiena już jakiś czas temu, nim sięgniecie po tę pozycję polecam sobie odświeżyć zarówno „Władcę Pierścieni” ze wszystkimi dodatkami, „Silmarillion” oraz „Hobbita”, inaczej w pewnych miejscach będziecie się czuli niczym dzieci we mgle. Po drugie, musicie się uzbroić w niesamowitą cierpliwość, jeśli chodzi o strukturę tej pozycji. Dla mnie osobiście umieszczenie przypisów na końcu każdego rozdziału było droga przez mękę. Sytuacje, gdy czasem zdarza się, że na jednej stronie jest kilka przypisów i co chwila trzeba przewracać od kilku do kilkudziesięciu stron strasznie rozpraszały moją uwagę i nie pozwalały się skupić na czytanej historii, szczególnie, że wiele z nich jest, moim zdaniem, niepotrzebnymi powtórzeniami. Do tego jeszcze błędy, ja wiem, mogą się zdarzyć każdemu, ale jakoś tak dużo ich było i to nie tylko mówię o literówkach, ale i o źle umiejscowionych przypisach.
Natomiast jeśli już uporamy się ze wszystkimi tymi niedogodnościami same opowieści są fascynujące. Podzielona na trzy ery przywołuje historie wcześniej nieopisywane lub też alternatywne zakończenia znanych już nam wydarzeń. Autor pokazuje nam jak na przestrzeni lat niektóre historie zmieniały swój bieg, aby pasowały do nowo powstałych utworów. Czasami z kolei można odnieść wrażenie, że Śródziemie to nie fantazja, to prawdziwy świat, w którym autor jest tylko kronikarzem spisującym fakty dla kolejnych pokoleń. Nie powiem, że z czystą przyjemnością zapoznałam się z tą lekturą, bo nie było łatwo, ale na pewno dla zagorzałych fanów jest to pozycja obowiązkowa. Natomiast dla tych, którzy czytali Tolkiena po prostu miła ciekawostka. Polecam, ale uprzedzam, że do tej pozycji trzeba się przygotować.
Pozdrawiam
Świetna recenzja, ale to zupełnie nie mój gatunek czytelniczy. 😊
OdpowiedzUsuńDzięki :)
UsuńTwórczość Tolkiena jest mi znana. Po tą książką planuję kiedyś sięgnąć, choć trochę zniechęcają mnie te błędy. Czytałam już parę książek do, których syn autora dawał swój komentarz. Orientujesz się może czy powielają się jakoś opowiadania z ,,Zaginionej księgi opowiadań''?
OdpowiedzUsuńKsiążki jak narkotyk
Przykro mi, nie pomogę, mnie czytałam "Zaginionych ksiąg opowiadań".
UsuńBrzmi ciekawie, choć twórczość Tolkiena to nie mój klimat
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
https://subjektiv-buch.blogspot.com/
Dzięki :), zapraszam zatem do innych recenzji może znajdziesz coś dla siebie:)
UsuńNie jest to książka łatwa, nie jest to książka najlepsza ale jak dla mnie po prostu cudownie było wrócić do Tolkienowskiego świata :) Można powiedzieć tylko dla fanów :)
OdpowiedzUsuńNic dodać nic ująć :)
UsuńTolkiena nie czytam ;)
OdpowiedzUsuńSzkoda ;)
UsuńNIe dla mnie... nie mój gatunek ;)
UsuńRozumiem, też nie wszystko czytam :)
UsuńChyba żadnej książki Tolkien'a nie przeczytałam, ale trzeba spróbować ;)
OdpowiedzUsuńKoniecznie :)
Usuń