Snoby
stycznia 26, 2018
10
Julian Fellowes
,
literatura obyczajowa
,
nowości wydawnicze 2017
,
romans
,
wydawnictwo marginesy

Dziś po raz trzeci chciałabym Was zachęcić do wkroczenia w świat lorda Juliana Fellowesa. Po „Belgravii”, której akcja toczyła się w XIX w. i „Czasie przeszłym niedoskonałym”, który ukazywał nam lata 60-te XX w. w „Snobach” autor przedstawia nam czasy współczesne jednak to co łączy te trzy powieści to niezmienni bohaterowie czyli londyńska sfera wyższa.
Edith Lavery jest przeciętną przedstawicielką klasy średniej. Niebrzydka blondynka z dużymi aspiracjami głównie swojej matki. Pewnego dnia Edith wraz z przyjaciółmi zwiedza Broughton Hall i zostaje przedstawiona hrabiemu Charlesowi Broughtonowi, aktualnemu numerowi jeden na liście najbardziej pożądanych arystokratów w Anglii. Młodzi zaczynają się spotykać i po pewnym czasie hrabia oświadcza się dziewczynie. Słowo mezalians nie schodzi z ust rodziny i przyjaciół naszego arystokraty, mimo to para staje na ślubnym kobiercu a Edith staje się jedną z nich, ale czy na pewno?
„Ani David, ani Simon nie przyjmowali jednej podstawowej rzeczy – fakt, że wszyscy się znają ma w tym środowisku kluczowe znaczenie. Jeżeli ktoś nie jest czyimś znajomym z młodości albo przynajmniej znajomym znajomego, to nigdy nie zostanie zaakceptowany jako „swój”. Żaden członek socjety po prostu nie da wiary, że mógłby nie zetknąć się, przynajmniej pośrednio, z kimś, kto miałby prawo należeć do jego kręgu. (…) Simon do tego stopnia nie miał pojęcia o wiekiem świecie, że przez cały wieczór przejawiał wielkopańską butę, jakby pragnął zademonstrować zebranym, iż zwykł jadać kolację w pałacach arystokracji w całym kraju. Nie muszę chyba dodawać, że ani to nikogo nie zwiodło, ani nie zainteresowało”
Jak mówi stare przysłowie „uważaj o czym marzysz, bo marzenia się spełniają”. Marzenia naszej bohaterki się spełniły tylko nagle okazuje się, że to o czym marzyła nie do końca wygląda tak jak to sobie wyobrażała. Życie pani na włościach nie daje jej oczekiwanej satysfakcji, ale wszystko zmienia się gdy we dworze pojawia się ekipa filmowa, która ma zrealizować film kostiumowy.
„Wstąpienie do Valhalli nie przyniosło Davidowi oczekiwanych rozkoszy. Jak często bywa w takich razach, realizacja marzeń sprawiła mu wyłącznie zawód. To częste u osobników tego pokroju – w wyobraźni widzą już siebie w zaczarowanym kręgu, kumplują się już z połową arystokracji, wymieniają historyjki z dzieciństwa i planują wspólne wyjazdy do wilii w Toskanii. Jednak w rzeczywistości próby zbratania skutkują uczuciem goryczy i przykrości; ludzie, których przez całe życie podziwiali i naśladowali, lekceważą ich i traktują jak obcych.”
„Snoby” to satyra ma klasę wyższą, ale czy tylko? Tak naprawdę to satyra na ludzi niezależnie od tego z jakiej klasy się wywodzą ani jaki uprawiają zawód. Na to co nam imponuje, jak łatwo jesteśmy w stanie zapomnieć skąd pochodzimy i ile jesteśmy w stanie poświęcić aby nie stracić osiągniętej pozycji. Obnaża naszą słabość dążenia do bycia akceptowanym przez „lepszych od nas” a przy okazji trochę od zaplecza odkrywa przed nami prawdziwe, życie arystokracji.
Jak pewnie już zauważyliście swobodnie mogę zapisać się do fun klubu Juliana Fellowesa, ale jak tu nie być fanem tak dobrego pióra? ;)
Pozdrawiam
K.
INFORMACJE O KSIĄŻCE
Tytuł: Snoby
Autor: Julian Fellowes
Data wydania: 27 września 2017
Gatunek: literatura obyczajowa i romans
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 346
Ocena Księgozbioru:
7/10
Nie znam jeszcze tego autora. Chyba muszę to zmienić. ;)
OdpowiedzUsuńGorąco polecam, ja osobie uwielbiam jego styl i klimat jaki tworzy.
UsuńJakiś czas temu skusiłam się na ebooka i kompletnie o nim zapomniałam, czas wrzucić go na czytnik i do roboty! Nigdy nie czytałam nic tego autora więc mam nadzieję, że będzie to dobry początek :)
OdpowiedzUsuńKoniecznie, mam nadzieję, że się spodoba :)
UsuńJestem ciekawa tej historii.
OdpowiedzUsuńWiec zachęcam do sięgnięcie po książkę.
UsuńNiestety, nie jest to gatunek dla mnie, więc raczej nie sięgnę po tę książkę, chociaż fakt, że autorka wprowadziła nieco satyry, wprowadza jakąś taką "lżejszą" atmosferę w duszny klimat typowego romansidła. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńTo nie ma nic wspólnego z klasycznym romansem. Są tam "wątki miłosne", owszem, ale z miłością nie mają one zbyt wiele wspólnego.
UsuńDawno nie czytałam tego typu książki, więc z chęcią po nią sięgnę...
OdpowiedzUsuńZdecydowanie zachęcam :)
Usuń