Niechciany gość [Premiera 20 listopada 2018]

Niechciany gość [Premiera 20 listopada 2018]


Dokładnie rok temu prezentowałam Wam książkę Shari Lapena „Nieznajoma w domu”. Dziś chciałam zaprezentować kolejną pozycję tej autorki pod tytułem „Niechciany gość”. 


Wszystko zaczyna się bajkowo. Piękny, luksusowy hotel na odludziu w zimowej scenerii. Na weekend zjeżdżają goście. Samotny prawnik David liczy na spokojny czas w oderwaniu od pracy. Beverly i Henry Sullivan, małżeństwo w średnim wieku, mające nadzieję odnaleźć dawno zapomniany płomień. Ian i Lauren są ze sobą od niedawna, chcą wiec spędzić romantyczne chwile. Gwen, próbując wesprzeć przyjaciółkę Riley w ciężkich chwilach, decyduje się zabrać ją na kilka dni z dala od miasta. Niebotycznie bogaty Matthew i jego zapierająca dech w piersiach narzeczona Dana za kilka dni biorą ślub i postanowili na chwilę uciec od przedślubnej gorączki. Candice pisze swoją pierwszą samodzielna powieść, przyjechała tu aby w spokoju popracować. W hotelu jest jeszcze jego właściciel wraz z synem Bradleyem. Reszta obsługi niestety nie dojechała ze względu na pogarszające się z każdą chwilą warunki atmosferyczne. 


W nocy rozpętuje się burza lodowa i zrywa linie wysokiego napięcia odcinając hotel całkowicie od świata zewnętrznego. Nad ranem Lauren u dołu majestatycznych schodów znajduje ciało Dany. Dziewczyna spadła czy może ktoś jej pomógł? Wszyscy goście są podejrzani, a może w hotelu jest jeszcze ktoś o kogo obecności nikt nie wie? Okazuje się, że każdy skrywa jakieś tajemnice, brzydka prawda powoli wychodzi na jaw, a pomoc nadal nie może dojechać. Ludzie zamknięci w pułapce, będący w ciągłym napięciu, potrafią zachowywać się irracjonalnie. 


Mimo, iż pomysł fabuły nie jest niczym nowym, muszę przyznać, że lektura pochłonęła mnie bez końca. Autorka właściwie od samego początku łapie nas w sidła intrygi i nie puszcza do ostatniej strony. Po prostu musisz wiedzieć, co tam się tak naprawdę wydarzyło. Rozdziały podzielone są na godziny, bo sytuacja właściwie zmienia się z minuty na minutę. Uważam, że cudowne są również delikatne wtrącenia przywołujące czytelnikowi na myśl Agathę Christie, królową tego gatunku. Jeśli macie ochotę na naprawdę wciągającą historię musicie sięgnąć po tę książkę. 


Jedno jest dla mnie niezrozumiałe, a mianowicie czemu nie zapalili świateł w samochodach? Ja bym tak zrobiła. 

Pozdrawiam
K.


Za egzemplarz recenzencki dziękujemy:



INFORMACJE O KSIĄŻCE 

Tytuł: Niechciany gość 
Autor: Shari Lapena 
Data wydania: 20 listopada 2018 
Gatunek: Thriller, sensacja, kryminał 
Wydawnictwo: Zysk i S-ka 
Liczba stron: 320 

Ocena Księgozbioru: 

9/10


Będziesz moja

Będziesz moja


Witam serdecznie. Dziś chciałabym Wam przedstawić moje refleksje dotyczące najnowszej książki Natashy Preston „Będziesz moja”. Samej autorki wielu z Was nie muszę przedstawiać gdyż głośno o niej było przy okazji „Skrzywdzonej”, „Uwięzione” czy też serii Silence. 


„Będziesz moja” to książka o sześciorgu młodych ludziach. Jak to bywa wśród studentów w ich życiu króluje beztroska oraz imprezy. Gdy na początku lutego pod drzwiami znajdują kopertę zaadresowaną do jednego z nich z napisem ”Twoje serce będzie moje” sądzą, że jest to przedsmak walentynkowych żartów. Nikt z nich nawet nie przypuszcza, że za tą wiadomością kryje się coś bardziej mrocznego. Strach zaczyna w nich wzbierać, gdy jeden z nich, Sonny, nie wraca do domu. Już wiedzą też, że ktoś obserwuje ich każdy krok. 


Książkę Natashy Preston czyta się niezmiernie szybko i należy ona do tych przyjemnych. Jednak jak już wiecie jestem fanką książek z dreszczykiem, więc trudno mnie w tym względzie zadowolić. Tak też było i tym razem. Niestety nie do końca urzekła mnie ta historia. Sam pomysł był świetny, jednak moim skromnym zdaniem, autorka gdzieś pogubiła się po drodze, przez co przedstawione wydarzenia zaczęły przypominać komedię a nie thriller czy kryminał. Ataki szalonego mordercy stawały się nad wyraz pokazowe i mało realistyczne, przez co niewątpliwie traciła książka. Postacie delikatnie rzecz ujmując infantylne. 


Ja osobiście rozgryzłam pomysł autorki i wiedziałam, kto czai się za postacią niezrównoważonego mordercy, choć nie powiem może być i tak, że uda się Natashy Preston Was zmylić. Książka jednak zasługuje na to by również powiedzieć o niej trochę miłych rzeczy, a mianowicie to, że mimo wszystko jest to dość przyjemnie napisana. Mimo mankamentów wspomnianych powyżej czyta się ją szybko a zakończenie nie jednego może zaskoczyć. Sądzę, że jak najbardziej można dać jej szansę i nie będzie to zmarnowany czas. 

Polecam ją jako miły dodatek do herbaty i koca w listopadowe wieczory z dreszczykiem.

Pozdrawiam 

A.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy:

 INFORMACJE O KSIĄŻCE 

Tytuł: Będziesz moja 
Autor: Natasha Preston 
Data wydania: 31 października 2018 
Gatunek: literatura młodzieżowa 
Wydawnictwo: Feeria Young 
Liczba stron: 310 

Ocena Księgozbioru: 
6/10

Insulinooporność w polskiej kuchni

Insulinooporność w polskiej kuchni


Która z nas kobiet chociażby raz nie była na diecie. Niektóre mają dość silną wolę by na tej diecie pozostać, inne po kilkunastu dniach na ogół robią tzw. wyłam, który w konsekwencji prowadzi do powrotu na starą ścieżkę. Obecnie możemy poradzić sobie z tym problemem korzystając z tzw. „diety pudełkowej”. Jednak, gdy ma się do wykarmienia więcej niż jedną osobę zaczyna się pojawiać problem. Dlatego też warto zmienić swój styl życia i włączyć do diety całą rodzinę. Nasuwa się, zatem i kolejne pytanie jak to zrobić by się nie narobić, a i żeby rodzina była zadowolona? 


Czasem kłopoty z wagą wynikają jednak nie tylko ze złej diety, ale są wynikiem problemów zdrowotnych. Z insulinoopornoscią boryka się obecnie wiele osób (nawet wśród moich znajomych). Jak temu zatem zaradzić w momencie gdy jest to już „plaga dzisiejszych czasów”? 

Ostatnio wpadła mi w ręce publikacja Wydawnictwa Feeria „Insulinooporność w polskiej kuchni” autorstwa Magdaleny Makarowskiej i Dominiki Musiałowskiej, która zawiera w sobie odpowiedź na oba powyższe pytania. 


Osobiście jestem tą pozycją bardzo zafascynowana. Proponowane przez panie przepisy nie należą do wyjątkowo wymagających, a dodatkowo smakowo odpowiadają temu, do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Największym bólem w dietach jest to, że przepisy wykluczają z naszego menu potrawy, za którymi później tęsknimy, a które mogą powodować, iż wrócimy do naszych nawyków szybciej niż zakładaliśmy. Chyba największy problem mają mężczyźni w średnim wieku, choć kobiety też (ja nie jestem wyjątkiem). Dla panów rezygnacja z kanapki z ulubionym smarowidłem czy też golonki na rzecz zdrowego jedzenia może stanowić nie lada problem. Moim zdaniem zaproponowane dania powinny przypaść do gustu nawet tym wymagającym. Dla panów również znajdą się potrawy, które powinny zadowolić ich podniebienia. 


Część przeznaczona przepisom kulinarnym poprzedzona jest rozdziałami dotyczącymi insulinooporności i jej mechanizmu powstawania, czy tak zwanym grzeszkom. Mnie osobiście bardzo przypadł do gustu rozdział dotyczący zmian stylu życia, a w nim, między innymi, sposoby na niejadka oraz sposoby na radzenie sobie ze stresem. 

Sam poradnik jest pięknie wydany. Szata graficzna oraz zdjęcia znajdujące się w części kulinarnej sprawiają, że ma się ochotę wejść do kuchni i wypróbować wszystko za jednym podejściem. Podoba mi się również to, że znajdziecie tutaj przepisy na śniadania, obiady, czy też desery, co pozwala ułożyć sobie jadłospisy. Jedyne czego mi zabrakło to może większej ilości przepisów na tak popularne teraz smoothie (choć znajdziecie cztery przykładowe). 

Ja już wypróbowałam kilka z przepisów i gorąco polecam oraz czekam na więcej. 

Pozdrawiam 
A.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy:




INFORMACJE O KSIĄŻCE 

Tytuł: Insulinooporność w polskiej kuchni 
Autor: Magdalena Makarowska, Dominika Musiałowska 
Data wydania: 3 października 2018
Gatunek: zdrowie, medycyna 
Wydawnictwo: Feeria 
Liczba stron: 350 

Ocena Księgozbioru: 
9/10

Manufaktura codzienności

Manufaktura codzienności


Złota polska jesień to przepiękna pora roku, ale gdy żółte liście zalewają strugi deszczu a wiatr wieje tak, że głowę mogłoby urwać nie marzę o niczym innym jak o dobrej książce, kocu i ciepłej herbatce/kakao/czekoladzie (niepotrzebne skreślić ;)). Moim skromnym zdaniem w takiej stylizacji dobrze czyta się książki refleksyjne i właśnie taką chciałabym wam dziś polecić. 



Joanna Matusiak jest wieloletnim trenerem-praktykiem specjalizującym się w problematyce komunikacji, sprzedaży i obsługi klienta. Jest również właścicielką manufaktury splotów, w której własnoręcznie wytwarza dywany, poduszki i kosze. Jej konto na Instagramie (manufaktura_splotow) śledzi ponad 69 tyś obserwatorów, a autorka dzieli się tam nie tylko pięknem wizualnym, ale również licznymi przemyśleniami i tu dochodzimy do książki. 


„Manufaktury codzienności” to przeniesione na papier zapiski instagramowe pani Joanny. Jest to zbiór luźnych myśli dotyczących otaczającej ją rzeczywistości. Czasem dotyczące związków, czasem zainspirowane przeczytaną książką czy artykułem lub wydążeniem jakie miało miejsce a czasem po prostu wywołane przez jakąś myśl, która akurat zawitała w umyśle autorki. 

„Bo zmiana to nie bałagan. To tylko tak, jakby szybko, w biegu, położyć koszulkę do szuflady do góry nogami.
Nie denerwuję, się bo potem mogę ją zawsze poprawić i znów będzie, jak lubię. Pamiętajcie – nie musi być perfekcyjnie, żeby było idealnie.”


Autorka nie jest już podlotkiem, ma swoje doświadczenia życiowe i wyrobione zdanie na wiele tematów. Chętnie się dzieli z czytelnikami tą wiedzą, często zostawiając ich z masą pytań i świetnym materiałem do przemyśleń. Pozwala spojrzeć na pewne sprawy z zupełnie innej strony. Kilka polecanych przez nią pozycji już figuruje na mojej liście do przeczytania, więc zapewne za jakiś czas znajdziecie tu ich recenzje. 


Tej książki nie da się przeczytać za „jednym posiedzeniem”. Trzeba do niej wracać. Odkładać, przemyśliwać, następnie chwytać znowu, a ponieważ jest przepięknie wydana i dodatkowo zilustrowana świetnymi zdjęciami autorki, to naprawdę czysta przyjemność, że można z nią dłużej poobcować. 

Pozdrawiam 

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy: 
Podobny obraz
INFORMACJE O KSIĄŻCE 

Tytuł: Manufaktura codzienności 
Autor: Joanna Matusiak
Data wydania: 17 stycznia 2018 
Gatunek: biografia, autobiografia, pamiętnik 
Wydawnictwo: Sensus
Liczba stron: 352 

Ocena Księgozbioru: 

8/10

Ryzyk fizyk, czyli sens niepoważnych eksperymentów naukowych

Ryzyk fizyk, czyli sens niepoważnych eksperymentów naukowych


Wrzesień to początek szkoły. Ze szkołą w komplecie na pewnym poziome edukacji idzie w parze przedmiot zwany fizyką. Mnie osobiście spędzał on sen z powiek i nie należał do moich ulubionych. Z tego, co pamiętam nie tylko ja go nie lubiłam. Prawdopodobnie nasza awersja i niechęć spowodowana była niestety brakiem umiejętności do przekazywania wiedzy. Ostatnimi czasy często sięgamy po książki popularnonaukowe. Tak też było i tym razem. „Ryzyk fizyk, czyli sens niepoważnych eksperymentów naukowych” autorstwa Michała Krupińskiego to doskonała lektura dla każdego. 




A dlaczego? 

Ano, dlatego że Pan Michał Krupiński w doskonały, obrazowy 
i humorystyczny sposób jest w stanie przekazać nam informacje. Robi to w sposób nieszablonowy, jednak trafiający do czytelnika. Nie znajdziecie tu nudnych, sztywnych definicji i wyprowadzań wzorów, które przyprawiają o ból głowy tylko i wyłączenie przez samo patrzenie. Dowiecie się natomiast, miedzy innymi, od czego zależy czas sikania, jak chodzić po wodzie oraz jak to się dzieje, że lód jest śliski i co zrobić by się na nim nie pośliznąć. 


W książce tej znajdziecie również opisy domowych eksperymentów, które z łatwością możecie sami wykonać. Autor, choć jest fizykiem i wydawać by się mogło, że będzie nas zanudzał to jednak operuje prostym, zrozumiałym dla każdego językiem, jednocześnie zwracając naszą uwagę na pewne szczegóły, dzięki czemu zaczynamy postrzegać inne wymiary oraz zwiększamy swoją świadomość. Moim zdaniem na rynku powinno pojawić się znacznie więcej tego typu propozycji, które napędzają ciekawość czytelnika oraz chęć do eksperymentowania czy dyskusji. 


Jest to również doskonała lektura dla młodzieży, by pokazać im, że fizyka może być zabawna, a nie tylko skomplikowana. 

Pozdrawiam
A.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy:


INFORMACJE O KSIĄŻCE 

Tytuł: Ryzyk fizyk, czyli sens niepoważnych eksperymentów naukowych 
Autor: Michał Krupiński 
Data wydania: 19 września 2018 
Gatunek: popularnonaukowa 
Wydawnictwo: Feeria Science 
Liczba stron: 246

Ocena Księgozbioru: 

8/10

x

Dzieci sekty

Dzieci sekty


Jak już wspomniałam Wam poprzednio we wrześniu otrzymałam propozycję od wydawnictwa Bukowy Las w sprawie recenzji „Dzieci sekty”. Dwa pierwsze tomy niezwykle mnie wciągnęły (opinie znajdziecie we wcześniejszych postach: „Sekta z Wyspy Mgieł” i „Sekta Powraca”), więc nie miałam obiekcji, co do recenzji kolejnej części.

Oczywiście osoby interesujące się tą lekturą nie powinny czytać dwóch akapitów poniżej, gdyż może on być delikatnym spojlerem zawierającym elementy fabuły z poprzednich tomów. 

Minęło piętnaście lat od wydarzeń, podczas których Sofia wydostała się z Wyspy Mgieł. Od tego czasu przywódca sekty ViaTerra jakby zapadł się pod ziemie. 





Nasza główna bohaterka wiedzie spokojne życie u boku Benjamina do czasu huraganu, który sieje zniszczenie nie tylko w naturze, ale również w jej życiu, stawiając ponownie na jej drodze Franza Oswalda. Jak bywało już i w poprzednich częściach serii przywódca umie w sposób wręcz czarodziejski sterować ludźmi. Nie tylko Sofia pada ofiarą jego manipulacji, ale również jej córka Julia. Nie będę wchodziła w szczegóły gdyż, warto o tym przekonać się samemu, a każda dodatkowa informacja mogłaby zepsuć Wam przyjemność z czytania. Sądzę, że tak też nieopatrznie się stało, gdyż wydawca moim zdaniem i tak zdradził pewną tajemnicę na tylnej okładce. 

„Dzieci sekty” pisane są w podwójnej narracji. Rozdziały w książce dotyczące przeszłości czyli ostatnich piętnastu lat i Dzieci Ziemi przedstawione są przez Thora syna Oswalda. Wydarzenia z teraźniejszości przedstawione są w narracji trzecioosobowej. Treści zaprezentowane są naprzemiennie, dzięki czemu cała historia nabiera kształtu. 


Zdecydowanie każda z części tej trylogii mocno wciąga jednak, ta moim zdaniem odbiega od dwóch pozostałych. Jest nieszablonowa, a jednocześnie mocno przerażająca. Mariette Lindstein z każdą wydaną książką pisze coraz lepiej. Prawdopodobnie pióro autorki przypadło mi do gustu z uwagi na fakt, że przedstawiona przez nią historia i dialogi są realistyczne i nieprzerysowane. Strach, czy ból wręcz namacalny. Bardzo podoba mi się to, w jaki sposób pokazuje dwie twarze Oswalda: jako uznanego światowego dobroczyńcę i myśliciela, oraz oprawcę, doręczyciela i manipulatora. Już wielokrotnie wcześniej zastanawiało mnie to jak ludzie są w stanie bezgranicznie słuchać człowieka, który nimi pomiata i upokarza. „Dzieci sekty” ukazują kolejne oblicze Oswalda – bezwzględność w stosunku do dzieci w tym również własnych. 

Naprawdę trudno czyta się relację Thora o jego dorastaniu w ViaTerra. O tym jak byli bici i karani. Jak kazano im kłamać dla dobra ogółu. Jak się nad nimi znęcano. 

Gorąco polecam tę jak i poprzednie książki Mariette Lindstein. 

Życzę miłej lektury. 
A.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy:

INFORMACJE O KSIĄŻCE 

Tytuł: Dzieci sekty 
Seria: Sekta ViaTerra 
Autor: Mariette Lindstein 
Data wydania: 22 sierpnia 2018 
Gatunek: thriller, sensacja, kryminał 
Wydawnictwo: Bukowy Las 
Liczba stron: 528 

Ocena Księgozbioru: 
9/10
Cztery dni w Kabulu

Cztery dni w Kabulu


Jakoś tak się ostatnio składa, że główne skrzypce w czytanych przeze mnie książkach grają kobiety. Silne, inteligentne, niebanalne. Bardzo lubię takie bohaterki więc dziś nie będzie inaczej. Z dużą przyjemnością przedstawiam Wam Amandę główną bohaterką książki "Cztery dni w Kabulu". 





Amanda prowadzi misję szkoleniową dla afgańskich policjantów w bazie w Mazar-i Szarif. Jest doświadczonym negocjatorem i policjantką, dlatego właśnie gdy w Kabuli znika dwoje pracowników ambasady szwedzkiej zostaje natychmiast przetransportowana na miejsce zdarzenia. W czasie zaginięcia w mieście był zamach terrorystyczny, nikt zatem nie wie, czy dyplomaci zginęli w zamachu czy też zostali uprowadzeni dla okupu. Sprawa jest wyjątkowo delikatna i wymaga zachowania ścisłej tajemnicy. Amanda rozpoczyna trudne śledztwo, a tym czasem rząd szwedzki przygotowuje się do wizyty prezydenta Afganistanu. Jakikolwiek skandal jest teraz nikomu nie na rękę. Na domiar złego ambasador Szwecji nie współpracuje, ale dlaczego? Jednocześnie w Sztokholmie odnaleziono zwłoki młodego mężczyzny. To wszystko się jakoś ze sobą łączy. Tylko jak? Czas ucieka, z każdą minutą maleją szanse na odnalezienie dyplomatów żywych, a pytań wcale nie ubywa. Czy Amandzie uda się rozwikłać zagadkę i uratować tych ludzi? To pytanie zostaje tajemnicą aż do samego końca.


Muszę przyznać, że bardzo wciągnęła mnie ta powieść. Dobrze utrzymane tempo, ciekawa fabuła, niebanalna tajemnica, to wszystko sprawia, że czytanie tej pozycji jest czystą przyjemnością. Ogromnie również polubiłam naszą główna bohaterkę. Prócz trudnego zadania, jakie dostaje od swojego szefa, autorka postanowiła również skomplikować jej życie osobiste, co dodatkowo wprowadza element niepokoju dla czytelnika. Z chęcią poznałabym jej dalsze losy i potowarzyszyła w kolejnej niebezpiecznej akcji. 

Naprawdę ciekawy debiut. 


Na koniec dodam, że na okładce wydawnictwo umieściło informację, że jest to powieść sensacyjna dla miłośników serialu Homeland. Nie oglądałam, więc nie mam odniesienia, ale jeśli faktycznie tak jest, po przeczytaniu tej książki z chęcią obejrzę serial. 

Pozdrawiam
K.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy:




INFORMACJE O KSIĄŻCE 

Tytuł: Cztery dni w Kabulu 
Autor: Anna Tell 
Data wydania: 19 września 2018 
Gatunek: thriller, sensacja, kryminał 
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 384

Ocena Księgozbioru: 

8/10
Copyright © 2014 Ksiegozbiór , Blogger
blog
blog