Pielgrzym

Pielgrzym


Czy mówią Wam coś tytuły takie jak Mad Max, Martwa cisza, Godzina zemsty czy Plan lotu? Scenarzystą tych jak i wielu innych filmów jest Terry Hayes. Tym razem pan Hayes postanowił popełnić powieść i to bardzo dobrą powieść, na podstawie której zresztą napisał scenariusz i już za rok będzie można obejrzeć „Pielgrzyma” w kinach, ale wróćmy do książki. 



Główny bohater właśnie przeszedł na emeryturę, nikt dokładnie nie wie jak się nazywa i skąd pochodzi. Tak często zmieniał już tożsamość, że czół się bezpiecznie, a jednak ktoś go odnalazł i zaprosił do gry, w której stawką jest ludzkie życie, a może i przyszłość całego narodu. Duże pieniądze, międzynarodowy terroryzm i zbrodnie prawie idealne, a w środku tego wszystkiego były agent, samotny wojownik z czasem i chorym umysłem przestępcy. To nie jest sprawiedliwa walka, ale ktoś ją musi stoczyć. 


Muszę przyznać, że „Pielgrzym” od pierwszej chwili zawładnął mną i wcielił w poczet tajnych agentów. Pierwszy rozdział zaczyna się od potwornej, perfekcyjnej zbrodni i już wiedziałam, że książka mi się spodoba, a im więcej czytałam tym było coraz lepiej. 
„- (…). W tym przypadku była to kobieta.
- Rany, jakbym miał urodziny: niespodzianka za niespodzianką – powiedział Ben.” 
Taki właśnie jest „Pielgrzym” jak urodziny. Jedyną łyżką dziegciu w tej beczce miodu może być fakt, że główny bohater w pewnej chwili zbyt często informuje nas, że powinien był zrobić jednak coś innego, ale w końcu to debiut autorski, więc już nie bądźmy tacy czepliwi. 


784 strony czystej przyjemności, zatem gorąco polecam i z niecierpliwością czekam na film (kto też wcieli się w głównego bohatera?) i kolejne pozycje tego autora. 

Pozdrawiam
K.


INFORMACJE O KSIĄŻCE

Tytuł: Pielgrzym
Autor: Terry Hayes
Data wydania: 13 listopada 2018
Gatunek: Thriller, sensacja, kryminał
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 784

Ocena Księgozbioru:

9/10


Z dala od świateł

Z dala od świateł


Samantha Young ma w swoim dorobku już dość pokaźną liczbę publikacji. Do tej pory miałam do czynienia tylko z jedną, więc gdy nadarzyła się okazja postanowiłam poszerzyć tę liczbę. „Ostrożnie z miłością” (recenzję możecie przeczytać tutaj) przypadło mi do gustu i było niezwykle miłą odskocznią od czytanych i uwielbianych przeze mnie thrillerów.



„Z dala od świateł” to bardzo zmysłowo przedstawiona historia młodej dziewczyny imieniem Skaylar. Jak to zwykle bywa w tego typu powieściach zarówno bohaterka jak i towarzyszący jej mężczyzna bywają osobami po traumatycznych przejściach. Jakże by mogło tego zabraknąć ;). Również i tutaj autorka zadbała o ten niuans w życiorysie Skaylar. Nie chciałabym Wam zdradzać fabuły, bo jest ciekawa, choć brałam ją trochę z przymrużeniem oka, gdyż trudno mi było uwierzyć, że młoda dziewczyna jest w stanie porzucić wszystko i z wyboru stać się bezdomną. Prawdopodobnie nie znam się aż tak dobrze na ludzkich umysłach i uczuciach. No, ale trzeba było stworzyć jakiś zalążek dla tej właśnie postaci. Bardzo na plus oceniam starania autorki by przedstawić nam cienie i blaski życia na świeczniku, oraz to jak działają media społecznościowe. Oczywiście będziemy mieć do czynienia z popularnym już hejtem oraz naginaniem rzeczywistości przez media dzięki fotkom sprzedanym przez fanów czy pojawiających się wszędzie paparazzich.


W książce Samanthy Young nie zabraknie oczywiście wątku miłosnego. Skaylar i Killian O’Dea z cała pewnością będą ścierać się ze sobą, gdyż chłopak będzie chciałby podpisała umowę z wytwórnią jego wuja i nagrała solowy album. Jednak dziewczyna ani myśli o powrocie do dawnego życia. Czy trudna sytuacja Skaylar zmusi ją do podjęcia decyzji, których tak naprawdę nie chce, czy może Killian widząc jak ich ustalenia niszczą dziewczynę postawi jej dobro nad dobro firmy i wuja?


Powiem szczerze, że sięgając po tę pozycję liczyłam na miły czas z książką i się nie zawiodłam. Gorąco polecam.

Pozdrawiam 
A. 

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy:

INFORMACJE O KSIĄŻCE 

Tytuł: Z dala od świateł 
Autor: Samantha Young 
Cykl: Play On (tom 2) 
Data wydania: 3 kwietnia 2019 
Gatunek: literatura obyczajowa, romans 
Wydawnictwo: Burda Książki 
Liczba stron: 400 

Ocena Księgozbioru: 
9/10


Kocia kołyska

Kocia kołyska



Kurt Vonnegut przewijał się przez moją „kupkę wstydu” już od dłuższego czasu. Przyszedł wreszcie ten dzień, że Wydawnictwo Zysk i S-ka zdecydowało się na reedycje dzieł tego klasyka i wiedziałem, że teraz nie mogę już odpuścić :). Wspominam o tym we wstępie dlatego, że z perspektywy „po” już wiem, jak istotny dla odbioru tego co pisze Vonnegut jest nasze dotychczasowe doświadczenie z tym autorem (lub jego brak).




"Kocia kołyska" opowiada o perypetiach pewnego dziennikarza, który postanowił napisać książkę o wielkim uczonym, Feliksie Hoenikerze, twórcy bomby atomowej, zrzuconej później na Hiroszimę. Proces zbierania materiału do książki zaprowadził go do współpracowników zmarłego konstruktora, oraz jego dorosłych już dzieci. Natrafiając w wyniku tego na trop tajemniczej i śmiertelnie groźnej dla świata substancji kryjącej się pod kryptonimem „lód-9”, szereg zbiegów okoliczności skierował naszego dziennikarza i innych, nieprzypadkowych gości, na zapomnianą przez Boga karaibską wyspę San Lorenzo. Z czasem nasz bohater zaczyna odkrywać, iż tajemnicze wydarzenia na kierowanej przez dyktatora wysepce, prowadzą świat po raz kolejny w kierunku śmiertelnego niebezpieczeństwa.





Historie zawartą w „Kociej kołysce” przedstawiłem Wam w bardzo skrótowy sposób i „po łebkach”, bo z tego co zauważyłem, podejście to jest tożsame z podejściem autora do tego aspektu powieści. Książka jest poszatkowana na wiele 2-3 stronicowych rozdziałów, z których każda jest oddzielną sceną, rozważaniem, tematem rozmowy, w którym bierze udział nasz bohater i narrator zarazem. Prosta historia oraz forma może być myląca i łatwo może uśpić naszą czujność. Pomimo, że krótkie, rozdzialiki te są bardzo bogate w różnego rodzaju filozoficzne aluzje, porównania, odniesienia do szerszej niż ta przedstawiona w powieści rzeczywistości. Zamiast absurdalnej historyjki science-fiction zaczynamy zauważać wyraźne nawiązanie np.: do wielu smutnych momentów z historii, gdzie ludzkość pod wpływem fałszywych idei, utopii, poddaje się rządom nielicznych osób. Wymyślony świat San Lorenzo z każdym kolejnym rozdziałem coraz bardziej przypomina nam świat, w którym żyjemy, a zabawne żarty i aluzje stają się coraz bardziej gorzkie. Początkowo lekka powieść, przeistacza się w bardzo poważne rozważania na temat kondycji moralnej społeczeństwa, a czarny, ponury scenariusz zbliża się do nas w tempie szybszym, niż byśmy tego chcieli.

Newt siedział nadal skulony w leżaku. Wyciągnął przed siebie upaćkane dłonie, jakby miał na nich rozpiętą kocią kołyskę.
- Nic dziwnego, że dzieci wyrastają potem na wariatów. Kocia kołyska to tylko kilka iksów ze sznurka pomiędzy czyimiś palcami i dzieciak patrzy, i patrzy na te iksy....
- I co?
- I nic. Nie ma żadnego cholernego kota, żadnej cholernej kołyski.




Całość może nie wywarła na mnie aż tak piorunującego efektu jak na krytykach, ale nie mogę nie docenić talentu autora do tego, w jak niewielu słowach umiał zawrzeć tyle sensu i pomysłowości. W sumie wydaje się, że powieści nic nie brakuje, ale trochę zbyt papierowi bohaterowie i zbyt gorzka satyra (bliżej mi do czegoś w stylu „Paragraf 22”), sprawiły że jednak trochę odczekam zanim złapię za kolejny tytuł Vonneguta. Tak czy inaczej z „Kocią kołyską” zapoznać się polecam, bo wartość jaką niesie za sobą ten tytuł jest bezdyskusyjna, czy się z autorem zgadzamy czy też nie.

Pozdrawiam

T.


Za egzemplarz recenzencki dziękujemy:



INFORMACJE O KSIĄŻCE
Tytuł: Kocia kołyska 
Autor: Kurt Vonnegut 
Data wydania: 28 stycznia 2019 
Gatunek: literatura piękna 
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 360
Ocena Księgozbioru:

8/10
Co o mnie wiesz? [PREMIERA DNIA 17 KWIETNIA 2019]

Co o mnie wiesz? [PREMIERA DNIA 17 KWIETNIA 2019]


W dniu dzisiejszym przychodzimy do Was z przedpremierową recenzją książki Megan Mirandy pod tytułem: „Co o mnie wiesz?”. Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak mam możliwość przedstawić Wam moją opinię na temat tego thrillera, który swoją premierę będzie miał 17 kwietnia. 


Główną bohaterką i zarazem narratorką jest Leah. Młoda dziennikarka z dania na dzień traci wszystko: pracę, chłopaka, przyjaciółkę. Jednak mimo pasma nieszczęść na swej drodze spotyka Emmy, koleżankę ze studiów. Dziewczyny postanawiają razem zamieszkać, jednak nie jak dotąd w Bostonie a w małym miasteczku. Każda z nich chce zacząć od nowa. Leah podejmuje pracę w miejscowej szkole, natomiast Emmy, jak na lekkoducha przystało, nie potrafi nigdzie dłużej zagrzać miejsca. 


W okolicy pewnego dnia dochodzi do napadu na kobietę, która do złudzenia przypomina naszą bohaterkę. Do tego okazuje się, że Emmy od dłuższego czasu nie ma w domu. Leah podejrzewa, że coś złego mogło przydarzyć się również jej przyjaciółce. Czy Emmy żyje, czy nie? Czy wszystko co dzieje się wokół Leah to zbiegi okoliczności czy gra, lub urojenia? 


Od dłuższego czasu z naszego zespołu Księgozbiorowego to mi przypada w udziale recenzowanie thrillerów. Jak się możecie domyślać czasem trudno jest mnie zadowolić w tym temacie, a uwierzcie mi, że zdarzają się prawdziwe „gnioty”, przez które ciężko jest przebrnąć. Jednak nie tym razem. Megan Miranda doskonale zarysowała nam główną bohaterkę. Mamy wrażenie, że jesteśmy częścią Leah, że siedzimy w jej głowie i nie tylko uczestniczymy na bieżąco w toczących się wydarzeniach, ale również gmeramy w jej przeszłości. Mamy odczucie jakoby nasza bohaterka starła się coś przed nami zataić. Jej strach, lęk, zagubienie oraz odczucia są namacalne. Książka pochłonęła mnie bez reszty. Autorce udało się stworzyć naprawdę mistrzowski thriller psychologiczny. Sądzę że przypadnie do gustu wielu czytelnikom. 

Gorąco polecam 

A.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy:



INFORMACJE O KSIĄŻCE 

Tytuł: Co o mnie wiesz? 
Autor: Megan Miranda 
Data wydania: 1 kwietnia 2019 
Gatunek: thriller, sensacja, kryminał 
Wydawnictwo: Znak Literanova
Liczba stron: 416 

Ocena Księgozbioru: 
9/10

Milcząca ofiara

Milcząca ofiara


Dziś na początek chciałabym przybliżyć Wam sylwetkę autorki. Jak czytamy na skrzydełkach okładki pani Caroline Mitchell jest byłą policyjną śledczą. Pracowała w wydziale kryminalnym i wyspecjalizowała się w sprawach związanych z przemocą domową i poważnymi przestępstwami o charakterze seksualnym. W swojej pracy autorskiej często wykorzystuje swoje doświadczenie zawodowe. Zapowiada się ciekawie, nie sądzicie? 



Emma wraz z mężem Alexem mieszkają na wyspie w rodzinnym domu dziewczyny. Emma prowadzi dobrze prosperujący sklep z sukniami ślubnymi. Po długich staraniach para wreszcie doczekała się synka. Co prawda Emma ma pewne kłopoty z odżywianiem, ale generalnie raczej nad nimi panuje. Kariera Alexa również nabiera rozpędu co skutkuje awansem. Istna sielanka. Czy aby na pewno? Awans Alexa wymaga od naszych bohaterów przeprowadzki, ale jak tu sprzedać dom, gdy w ogródku zakopało się trupa? Trzeba najpierw zrobić porządki. Okazuje się jednak, ze trup zniknął. Można by powiedzieć i problem z głowy. Niestety nic bardziej mylnego. To dopiero początek kłopotów. Spirala kłamstw i tajemnic napędza się niczym kula śnieżna zbierając po drodze owocne żniwo. Wszystko co do tej pory było pewne nagle okazuje się być zupełnie inne niż się wydawało. Co jest prawdą a co kłamstwem ciężko stwierdzić do samego końca. 


„- Jesteśmy rodziną, no nie? – Zaśmiała się niewesoło. – Niektórzy ludzie trzymają trupa w szafie. My mamy cały cmentarz”. 
„Milcząca ofiara” to relacja trójki bohaterów. Dwójka z nich opowiada nam również o tym, co działo się w przeszłości. Ktoś z nich na pewno kłamie pytanie tylko kto? Mistrzowska manipulacja doprowadzi naszych bohaterów na skraj obłędu. Kto tu jest katem a kto ofiarą? Można mieć wątpliwości. Książka jest utrzymana w dobrym tempie, nagłe zwroty akcji i pojawiające się nowe fakty utrzymują czytelnika w ciągłym napięciu, ale czegoś mi tu brakowało. Czułam jakiś taki niedosyt, ale nie umiem go określić. Sięgnijcie po książkę i może ktoś będzie umiał rozwiązać moje dylematy;). 

Pozdrawiam 
K. 

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy:

INFORMACJE O KSIĄŻCE 

Tytuł: Milcząca ofiara 
Autor: Caroline Mitchell 
Data wydania: 28 lutego 2019 
Gatunek: Thriller, sensacja, kryminał 
Wydawnictwo: Zysk i S-ka 
Liczba stron: 354 

Ocena Księgozbioru: 

6/10
Stróż krokodyla

Stróż krokodyla


W styczniu tego roku miała swoją premierę pierwsza część z cyklu Jeppe Kørner autorstwa Katrine Engberg. Uwielbiam kryminały, więc mimo iż autorka była mi nieznana, postanowiłam poznać jej twórczość. Książek tego gatunku na rynku jest całe mnóstwo. Wydawnictwa prześcigają się w promocji, oraz w przyciąganiu do siebie znanych i poczytnych autorów. Jednak przekonałam się na własnej skórze, że nie zawsze znane nazwisko wiąże się z dobrą książką. Już kilkukrotnie zawiodłam się zarówno na długo wyczekiwanym tytule jak i znanym autorze. Jednak debiuty na ogół przypadały mi do gusty, choć miały pewne mankamenty. Zaraz przekonacie się jak było tym razem. 



Akcja książki toczy się w Kopenhadze. W jednej z kamienic w samym sercu największego miasta Danii dochodzi do makabrycznej zbrodni. W swoim mieszkaniu ginie młoda dziewczyna. Jej zmasakrowane zwłoki odnajduje leciwy sąsiad, który w wyniku szoku doznaje zawału. To dopiero początek tragedii i dziwnych zbiegów okoliczności, które doświadczą mieszkańców tej kamienicy. Morderca wybrał sobie ofiarę, a scenariusz jego zbrodni do złudzenia przypomina kryminał napisany przez jedną z mieszkanek. Czy to czysty przypadek czy jednak misternie zaplanowana zbrodnia? A może zemsta? Inspektorzy Jeppa Kørner i Anette Warne będą mieć nie lada orzech do zgryzienia. 


Katrine Engberg dość dobrze zaplanowała sobie fabułę tej książki. Jedno, co mogłabym zmienić to, to by akcja nabierała tempa, a wraz z nią by czytelnik miał coraz większe wypieki na twarzy. Tu mieliśmy do czynienia z sinusoidą. Na duży plus zasługują jednak dość wyraziste i dobrze zarysowane postacie. 


Wątki obyczajowe w książce również zasługują na uznanie. Nie są nudne i wprowadzają fajną odskocznię od wątku kryminalnego. Można by rzecz, że autorka trochę budzi w nas podglądacza, gdyż obserwujemy życie ludzi którzy walczą ze swoimi demonami, słabościami, a czasem i uczuciami. Jest to misternie wplecione w fabułę, dzięki czemu staje się ona przyjemniejsza w odbiorze i chyba bardziej rzeczywista, choć niewątpliwie zwalnia akcję. 


„Stróż krokodyla” to debiut i mogę stwierdzić w całej rozciągłości, że udany, więc warto śledzić poczynania autorki. Zapraszam do lektury.

Pozdrawiam
A.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy:



INFORMACJE O KSIĄŻCE 
Tytuł: Stróż krokodyla 
Cykl: Jeppe Kørner (tom 1) 
Autor: Katrine Engberg 
Data wydania: 28 stycznia 2019 
Gatunek: thriller, sensacja, kryminał 
Wydawnictwo: Zysk i S-ka 
Liczba stron: 528 

Ocena Księgozbioru: 

7/10


Zmierzch Tudorów

Zmierzch Tudorów


„Zmierzch Tudorów” to już kolejny a zarazem ostatni tom cyklu Tudorowskiego traktującego o kobietach tego rodu. Jak uprzednio wydane „Trzy siostry, trzy królowe” i tu mamy do czynienia z trzema bohaterkami. Tym razem są to siostry Grey. Joanna, Katarzyna i Maria. Autorka każdej z nich z osobna poświęca czas. 

Choć początkowe losy sióstr, właściwie jakby pisane przez kalkę, za sprawą ich różnych charakterów kończą się zgoła odmiennie.



Najstarsza Joanna, której tragiczne losy przewinęły się już w powieści „Błazen królowej” to młoda kobieta, która zmanipulowana, a następnie zdradzona przez własnego ojca nie jest niczym więcej niż marnym pionkiem w grze o władzę.

Katarzyna, która próbuje zawalczyć o swoje prawo do miłości, a także korony Anglii, płaci za to równie wysoka cenę jak jej starsza siostra. 

Maria, niewielka wzrostem, bo zaledwie studwudziestocentymetrowa, za to wielka duchem, jako jedyna z sióstr, stawia na swoim, choć również nie bez konsekwencji. 

Przez to, że siostry Gray były spokrewnione zarówno z Marią jak i Elżbietą Tudor ich życie to ciągła niepewność. Nigdy nie wiadomo kiedy są w niebezpieczeństwie, a kiedy okażą się być przyszłością narodu, szczególnie za rządów humorzastej, zazdrosnej i małostkowej Elżbiety Tudor, która najchętniej widziałaby swych krewniaków pod kluczem lub w grobie.


Po lekturze wszystkich części muszę powiedzieć, że niestety nie jest to najbardziej porywająca powieść tego cyklu. Mimo iż z jednej strony fascynująca to jednak z drugiej zbyt rozwleczona i zawierająca zbyt wiele powtórzeń. Jest jednak niezaprzeczalnie domknięciem historii kobiet z rodu Tudorów, jak również dopełnieniem książki o Elżbiecie, która pokazana oczami innych wydaje się jeszcze bardziej demoniczna i niestabilna niż po lekturze „Kochanka dziewicy”. 

Fanów zapewne nie muszę przekonywać, a tych którzy jeszcze nie mieli okazji serdecznie zapraszam do sięgnięcie po cały cykl. 

Pozdrawiam
K.

INFORMACJE O KSIĄŻCE 

Tytuł: Zmierzch Tudorów 
Autor: Philippa Gregory
Data wydania: 19 września 2018 
Gatunek: historyczna
Wydawnictwo: Książnica

Liczba stron: 522 


Nominacje: Książka Roku Lubimycztac.pl (2018)



Ocena Księgozbioru: 

7/10
Copyright © 2014 Ksiegozbiór , Blogger
blog
blog